Chyba lepiej być samemu, ale z drugiej znów strony kiedy ma się tak liczną rodzinę wciąż coś się dzieje. Nie wiadomo co lepsze aby móc z pełną odpowiedzialnością powiedzieć, że jest się szczęśliwym :-
Liczniki odwiedzin
Blog > Komentarze do wpisu

Psychologiczny potwór.

Na koniec listopada jesteśmy zapisane z Mańką do psychologa. Być może dla każdej z nas ta wizyta będzie miała jakieś znaczenie. Ja tracę już cierpliwość, bo córka odwala mi numer ze szkołą średnio raz w tygodniu. Nie piszę, bo nie ma o czym pisać, a poza tym -czym tu się chwalić...? Powody do absencji szkolnej są różne: ból stopy, ból kręgosłupa, awersja do lekcji angielskiego, do lekcji w-fu, zmęczenia, katar, brak ołówka, jednym słowem: wszystko.

Dziś przekroczyła granice mojej cierpliwości. Mówi się, że spokój może załatwić wszystko, ale moja spokojna stanowczość przybrała dziś twarz potwora. Pod szkołą Mania zaczęła ryczeć, tupać nogą, że do szkoły nie pójdzie i już. A mój potwór powiedział, że jak nie pójdzie to ją osobiście rozszarpię. Uparłam się, że nie odprowadzę jej do domu, ani nie wezmę do pracy. Już raz tak zrobiłam, uległam jej i to był mój wielki błąd. 

Zaryczana stała jak kołek i tylko mijające ją koleżanki zapuszczały żurawia na tę całą obciachową sytuację. W końcu postanowiłam pójść po panią wychowawczynię. Traf chciał, że akurat szła do szkoły. Na moją prośbę o pomoc powiedziała: - no to musi pani iść do psychologa, - jesteśmy już zapisane - odparłam.

Po wymianie zdań z córką pani wzięła ją za rękę i weszła do budynku. Mania pożegnała się ze mną tradycyjnym buziakiem, powiedzonkiem: miłego dnia, do zobaczenia po południu i takie tam. Zdążyłam krzyknąć: - dziękuję pani! Usłyszałam tylko: - nic się nie stało. Może dla pani nic się nie stało, bo takich dzieci przewinęło się przez jej karierę tysiące. Ale dla mnie to potworne przeżywać dziecięcy strach nie wiadomo czym uzasadniony. Może psycholog wyciągnie z córki złożoność problemu i pomoże mi go rozwiązać.

Dodając pikanterii tej całej sytuacji wspomnę, że wczoraj Mania bawiła się na naszym podwórku z koleżanką. Wróciła do domu w brudnej kurtce, skorupie na głowie i sypało się z niej dziwne "coś". To "coś" to był popiół wyciągany z naszego pieca i składowany w wielkiej beczce na podwórku. Dziewczynki postanowiły umyć mi samochód i "maczały" papier w popiele smarując następnie wszystko co popadnie; karoserię, szyby, nawet na fotelu nie dało się usiąść oraz dotknąć kierownicy.

Młoda ode mnie dostała karę - dziś nie wychodzi na dwór. Na dodatek dostała odkurzacz i posprzątała całe wnętrze samochodu. 

czwartek, 30 października 2014, sokramka
Komentarze
2014/10/30 21:50:01
o rety! No trochę ta Mańka rozrabia, nie ma co o.O
Obyście na dobrego psychologa trafiły, bo tak to się wykończyć idzie ...
-
2014/10/31 13:35:17
Niedobrze :(( W tym wieku już chyba nie powinna odpierniczac podobnych scen. Może faktycznie coś złego się dzieje w szkole.Oby to był dobry psycholog.