Chyba lepiej być samemu, ale z drugiej znów strony kiedy ma się tak liczną rodzinę wciąż coś się dzieje. Nie wiadomo co lepsze aby móc z pełną odpowiedzialnością powiedzieć, że jest się szczęśliwym :-
Liczniki odwiedzin
Blog > Komentarze do wpisu

Moja postawa polityczna.

6 września podobno mamy zarządzone jakieś referendum.

Pffffff.

Mnie na nim nie będzie. Nie bojkotuję referendum, bo samo słowo "bojkot" brzydko mi się kojarzy ;) To tak jak z ostatnim "bojkotem" sklepów Biedronka przez portal Fronda z powodu sprzedaży "podejrzanej" książeczki. Ten "bojkot" nie tylko wzbudził we mnie czysty śmiech, ale i szczerze zainteresował sprawą i rzeczoną książeczką. Niestety, pomimo szczerych chęci zakupu, w mojej "Biedronkowej" okolicy książeczki nie ma. 

Ale wracając do referendum-nie pójdę i już. Jeśli frekwencja wyniesie poniżej 50% uprawnionych do głosowania, wtedy wynik referendum będzie nie ważny. 

Po pierwsze: pytania, jakie znajdą się na kartce referendalnej nijak mają się do Art. 125 Konstytucji RP. Artykuł ten jasno mówi: "W sprawach o szczególnym znaczeniu dla państwa może być przeprowadzone referendum (...)." O szczególnym. A więc w zasadzie tylko pytanie o JOWy mogłoby być pytaniem właściwie postawionym. Reszta, jak finansowanie partii z budżetu państwa oraz rozstrzyganie wątpliwości co do wykładni przepisów prawa podatkowego mogliby sobie darować. 

Po drugie: jestem przeciw JOWom. Czyli w tym przypadku myślę jak PIS :D Jestem PISior. Tzn z przekonania nie jestem, ale z tego pytania wynika, że tak. Dobre. JOWy doprowadziłyby do okupacji politycznej jedynie dwóch słusznych partii. Nie byłoby miejsca na partie drobne, o których mało się pisze, mówi, które jednak w obecnym systemie parlamentarnym mają zawsze szanse na jakiś mandat. Partia Razem, czy Zieloni w JOWach nigdy nie dostałaby się do Sejmu. 

Po trzecie: nie ma po trzecie, bo uważam, że obecnie panujący system demokracji parlamentarnej nie powinien być bojkotowany (znowu to słowo ;)) i zmieniany na system demokracji bezpośredniej, w którym to ciemny lud swoimi głosami chce rządzić państwem. 

Referendum wyznaczone na jesień, podobno w planach połączone z wyborami parlamentarnymi to jawna manipulacja PISiorów. Duda powiedział, że taka opcja będzie zwyczajniej tańsza od zarządzenia referendum w innym terminie. A ja uważam, że i tak trzeba będzie wydać dodatkowe pieniądze na sporządzenie np. odpowiednich (innych, dodatkowych) list wyborców. No bo jak damy wyraz temu, że np. w wyborach parlamentarnych chcemy uczestniczyć, a w referendum już nie? Przypomnę, że do referendum wiążąca jest frekwencja. Dodam jeszcze, że odmawiając pobrania karty referendalnej, publicznie deklarujemy swoje poglądy. Takie naginanie prawa i przyciąganie ludzi do urn nie podoba mi się. To jest tak, że wiele osób nie wie, że nie musi uczestniczyć w obu przedsięwzięciach. To tak jak z religią i etyką w szkołach: można zapisać dziecko na religię, ale można też zapisać na etykę. Może chodzić na obydwa zajęcia. Można też nie zapisywać syna/córki na żadne ze wspomnianych przeze mnie zajęć i też będzie dobrze. Religia i etyka to zajęcia dodatkowe. Nie obowiązujące. 

Mam jednak nadzieję, że Senat nie zgodzi się na "dolepienie" referendum do jesiennych wyborów i wtedy będę mogła z podniesioną głową oddać swój głos na Barbarę Nowacką ze Zjednoczonej Lewicy. 

I na koniec strzelając śmiechem; otrzymane smsem: "Czy jest Pan/Pani za posyłaniem sześciolatków do Lasów Państwowych i pozostawianie ich tam aż do osiągnięcia wcześniejszego wieku emerytalnego?"

:)))))))))

wtorek, 25 sierpnia 2015, sokramka
Tagi: polityka
Komentarze
2015/08/26 14:18:27
Popieram! A partii Razem bardzo kibicuje, bo jej frontmenką jest moja koleżanka.