Chyba lepiej być samemu, ale z drugiej znów strony kiedy ma się tak liczną rodzinę wciąż coś się dzieje. Nie wiadomo co lepsze aby móc z pełną odpowiedzialnością powiedzieć, że jest się szczęśliwym :-
Liczniki odwiedzin
Blog > Komentarze do wpisu

Psychologiczny potwór powraca...

Uderza z innej strony, z tej, która mnie najbardziej boli. Mianowicie chodzi o moje dzieci. Wstyd się przyznać, ale zaczynam traktować moją najbliższą rodzinę jak Adamsów. Każdy ma jakieś "coś" za uszami, jakieś problemy, jakieś fobie i nijak nie umiem sobie tego wytłumaczyć.

Ja - wiadomo - po śmierci Mamy, utracie pracy i mieszkania, chorobie teścia, śmierci teściowej i walce z SS o święty spokój, utraciłam normalność i zgłosiłam się do psychologa. To było dawno, ale pół roku temu wróciło i postanowiłam się ratować. Teraz, gdy widzę świat w jasnych kolorach chcę uratować swoje dzieci.

Najpierw Mania: problemy z (nie) chodzeniem do szkoły powtarzają się cyklicznie i nie jestem w stanie temu zaradzić. Włączyłam nawet w ratowanie naszego dziecka Szanownego i Pierworodnego. Mają wspierać Małą w jej porannych przygotowaniach do wyjścia z domu. Szanowny ją budzi, gdy wychodzi do pracy, daje buziaka, życzy miłego dnia. Ja przygotowuję jej śniadanie, czeszę, zostawiam pieniądze na poranne zakupy do szkoły, a Pierworodny pilnuje, żeby wyszła z domu. Co z tego, jak Mania wraca się średnio raz w tygodniu, z powodów różnych - za zimno jej w ręce, zapomniała telefonu, boli ją żołądek, za słabo słońce świeci... Ten ostatni argument wymyśliłam, bo naprawdę nie wiem co jest poważną przyczyną absencji szkolnej.

Nie pomagają tłumaczenia, że każdy opuszczony dzień (nawet raz w tygodniu) powoduje braki w edukacji, że koleżanki będą się o nią pytać, że będzie się nudzić w domu, nawet zagroziłam, że zabiorę jej tablet za karę. Nie przejmuje się tym. Jak ma nie pójść to coś zawsze wynajdzie, żeby wagarować. A to jest dopiero czwarta klasa podstawówki. Czy to się już nadaje na wizytę u psychologa??

Kolejna sprawa, to matura mojego Pierworodnego. Niestety nie będzie jej zdawał w tym roku. Zawalił ostatnią klasę technikum po całości. W grudniu był już tak sfrustrowany, że nie sposób było z nim rozmawiać. Cokolwiek człowiek powiedział, to Młody najeżał się agresywnością. Sam zgłosił się do mnie z prośbą o pomoc w zapisaniu się do psychologa. Chodzi na terapię jak ja. Bierze lekkie antydepresanty. W karcie ma napisane, że zgłosił się z zaburzeniami lękowo-depresyjnymi. Myślę, że przerosła go ilość obowiązków: harcerstwo, wolontariat, przygotowania do matury. Wszyscy go gdzieś do czegoś angażowali, a on nie chciał i nie potrafił odmawiać.

Jak mam teraz traktować moje dzieci kiedy starsze siedzi w domu, a ja je wykorzystuję do wychowywania młodszego? Mogę się spodziewać, że Mania w końcu powie mi: Brat nie jest dla mnie autorytetem, bo też nie chodzi do szkoły.

Pierworodny dogadał się w szkole, że będzie powtarzał czwartą klasę systemem eksternistycznym i maturę zda w przyszłym roku. Dyplom technika na szczęście ma. Będzie musiał iść do pracy, co zresztą sam planuje. Pani pedagog szkolna powiedziała, żeby wyprostował swoją sytuację psychiczną i dopiero podszedł do ukończenia szkoły. Ze studiów nici, a tak o nich marzył. Chciał startować na logistykę. Trudno.

A co z Manią? Nie znam powodu, dla którego nie chce chodzić do szkoły. Przecież wszystko ma naszykowane, odrobione lekcje z moim wsparciem, wraca się do domu juz po wyjściu z niego. Co ją blokuje? Mówi, że w szkole jest ok, nikt jej nie dokucza, a może ja coś przeoczyłam? Gdzieś popełniłam błąd? Co ze mnie za matka, która pozwala, żeby w dzieciach rodziły się fobie? Może nieświadomie sama im je przekazuje, albo patrząc na mnie myślą, że to normalne. Ale ja nie znam człowieka, który niczego by się nie bał.

Za dużo rozmawiam? Za głęboko tłumaczę? Może w niektóre tematy nie należy wnikać, może trzeba mówić: bo tak i koniec? Wiem, że Mania często opowiada mi o innych rodzicach, że nie rozumie jak mama np. Kingi nie pozwala jej wyjść na dwór bez uzasadnienia. Bo nie i koniec. "Ty mamusiu przecież byś mi wytłumaczyła dlaczego" - mówi.

Głupieję. Uśmiecham się szczerze, chwalę, wspieram, a i tak jest źle. Mam być taką samą wredną matką jak tysiące innych? Czy terror w domu to jedyny sposób na wychowanie odpornego na dziki świat dziecka?

wtorek, 15 marca 2016, sokramka
Komentarze
2016/03/15 11:23:24
Bardzo dobrze, że w małżeństwie i emocjach jesteś teraz silna.

Niestety, zawsze z którejś strony dowala :(

Młodego rozumiem. Sama znam młodego człowieka, który uwalił szkołę średnią, uczył się eksternistycznie, maturę zdał eksternistycznie (też ciężka depresja). Gorzej, na studia żadne nie poszedł. Ma talent w rękach - pracuje w domu i całkiem nieźle się z tego utrzymuje. O dyplomy go nie pytają. Czasami młodym ludziom potrzebny jest rok oddechu. Kiedyś to nazywało się wojsko ;)

Z Manią gorzej, bo to się będzie nawarstwiać, wpadnie w błędne koło. Interweniuj, szukaj pomocy gdzie się da :(
-
2016/03/15 11:38:47
O Dużym bezcielesna dobrze prawi :) Może jak odetchnie i się psychicznie poukłada, to pójdzie dalej z kopyta. :)
A z Manią byłaś w pp-p? Może trzeba pogadać z samym psychologiem, a może zrobić diagnozę psychologiczno - pedagogiczną i zobaczyć, jak tam sprawy wyglądają? Bo może jest coś, co jej się w szkole nie udaje, dlatego tak unika intensywnie. A z tego łatwo powstaje spirala, którą bardzo trudno potem ogarnąć, bo zaległości to jedno, ale motywacja, zaangażowanie, SENS w ogóle edukacji .. jak się to Mani zgubi teraz, to kaplica.
W szkole Wam powiedzą, która poradnia jest dla Was w rejonie. Bożenie się zdaje, że by warto zajrzeć.
-
2016/03/15 11:59:57
Młodego poniekąd też rozumiem: sama miałam na głowie obowiązki, które powinna znosić tylko matka i żona, a byłam uczennicą szkoły średniej. Zawaliłam rok. Także czuję, że jak odetchnie to się dźwignie.
Z Mańką byłam w poradni. Państwowej. Pisałam o tym kiedyś. Pani psycholog kazała zrobic badanie oczu, sprawdziła czy córka czasem nie jest dyslektyczna, ale najbardziej mnie zastrzeliła, kiedy zadała pytanie: z jakimi problemami przychodzicie? kiedy siedziałyśmy RAZEM przy jej biurku. Zniechęciło mnie to. Jeśli będzie trzeba wydam kasę na prywatnego psychologa dziecięcego.
Jutro jest dzień otwarty w szkole. Mam zamiar porozmawiać z wychowawczynią.
-
2016/03/15 19:38:00
Bożenie się coś zdawało, że mógł być taki epizod u Was, stąd najpierw spytała. ;) Możecie spróbować w CWRO, ale tam drogo okrutnie. Daj znaka, co wychowawczyni na Wasze przeboje. ;)
-
2016/03/16 08:14:45
Mam wrażenie, że każdemu z Was potrzebna jest pomoc-całej rodzinie. Z tego co wiem, terapia rodzinna na początku jest wspólna a dopiero później koncentruje się na poszczególnych jej członkach. Zobacz, już Ty i Pierworodny korzystacie z pomocy, Manii pewnie też by się przydała a Mężowi zapewne wiele leży na wątrobie, chociażby z powodu Ojca za ścianą. Jak dla mnie, macie dużo do przepracowania i rodzinnie i solo, ale wierzę, że jesteście w stanie uporać się z tymi problemami, bo nawzajem się wspieracie. Dobrze, że sama wychodzisz na prostą, jesteś silna, pozytywnie nastawiona do życia, masz siłę zawalczyć o Dzieci. Szukaj pomocy, możne jeśli nie w pp-p, to w jakimś stowarzyszeniu, pewnie są takie miejsca. Dużo dobrych myśli wysyłam :*
-
2016/03/16 22:33:36
Dobra diagnostyka projekcyjna dziecka powinnam ujawnic nieswiadomie lek, czego unika zostajac w domu.
-
2016/03/17 21:53:19
Córka może mieć problem z mówieniem prawdy i szczerością. Ona trochę zbyt opiekuńcza jest w stosunku do matki. Tak mi sie widzi z tych opowieści które cytujesz. Czy ty nie wymagasz od niej takiej postawy i dziecko ja serwuje. Przyczyną może też być fakt ze ty nie dopuszczasz krytyki własnej osoby (zachowania w stosunku do pasierbow szczególnie tych najmłodszych były złe) i dziecko może podświadomie uciekać w grę. Trzeba jej dać możliwość decydowania w pewnych kwestiach. Bożena mądrze mówi żeby pójść do psychologa w pp i wyłożyć w czym jest problem. Ale zdobądź się na szczera rozmowę. Tam są doświadczeni psycholodzy
-
2016/03/18 09:58:38
To ja też się pomądrze trochę :) Mania na pewno ma jakiś powód. Coś ją od tej szkoły odpycha. Tak łatwo może tego nie powiedzieć. Ja byłam strasznie samotna w klasie, kompletnym odludkiem, nieszczęśliwym - i oczywiście nigdy nikomu o tym nie mówiłam. Może sytuacja z koleżankami? Może jakiś trudny przedmiot? Może jakiś nauczyciel? Może w ogóle sytuacja z przejściem do czwartej klasy? Ja bym też najpierw poszła do wychowawczyni, może od razu wszystkiego nie wyjaśni, ale można ją prosić o zwrócenie uwagi, może zauważy, jak Mania zachowuje się na przerwach, jakie ma relacje z rówieśnikami? A jakie macie podejście do ocen? Czy to dla was ważne, czy ona nie czuje presji? Szukaj Kochana! A ze Starszym wszystko brzmi jakby było na dobrej drodze. Studia nie zając, mój mąż dopiero teraz je robi ;) Roczne opóźnienie, dwuletnie na studiach to jeszcze nic, są zaoczne jeśli sytuacja finansowa gorsza. Da radę, nie musi się śpieszyć.
A przede wszystkim siły dla Ciebie! Dbasz o nich, szukasz i to najważniejsze.
-
2016/03/20 13:03:36
Właśnie mi się przypomniało. Mój brat dwa razy zaczynał studia i dwa razy rzucał po roku. Pracę rozpoczął od handlu na stadionie, gdzie zaczynał o 4:00 rano. Ma średnie wykształcenie, pracę znalazł dobrą. Stać go na kilkaset złotych kredytu w EURO na szczęście. W dzieciństwie to on był tym "głupszym" i "leniwym" :)
-
2016/03/22 21:08:54
Co do szkoły...może jest jednak jakiś powód,dla którego dziecko nie chce do niej chodzić. Ja miałam taki w ogólniaku.Zawaliłam 1 rok,bo wagarowałam i się nie uczyłam.Nie lubiłam chodzić do tej szkoły.Powody były dwa,pierwszy taki,że nie mogłam ! iść do takiej szkoły do jakiej chciałam (no bo jak by to wyglądało gdyby dziecko nauczycieli chodziło do zawodówki) a drugi to nauczyciele-mający siebie za nie wiadomo co,traktujący lepiej dzieci bogatszych rodziców (tak jest do dzisiaj w szkołach,niestety).Powtarzałam klasę,ale przeniosłam się do ogólniaka w innym mieście i jakie było moje zaskoczenie...nauczyciele nie wywyższali się,zawsze mieli czas,by wysłuchać ucznia,naprawdę przyjemnie mi się do tej szkoły chodziło.
Fajnie,że jesteś silna.Niektórym może to przeszkadzać,ale NIGDY się nie poddawaj!Trzymam za Was kciuki!