Chyba lepiej być samemu, ale z drugiej znów strony kiedy ma się tak liczną rodzinę wciąż coś się dzieje. Nie wiadomo co lepsze aby móc z pełną odpowiedzialnością powiedzieć, że jest się szczęśliwym :-
Liczniki odwiedzin
Blog > Komentarze do wpisu

Komunikacyjne przygody.

Trochę żałuję, że nie jeżdżę autem do pracy, bo zaczynam się czuć jak niedzielny kierowca ;-) Do sklepu po zakupy i może na uczelnię dwa razy w miesiącu. Ale z drugiej strony poruszając się komunikacją miejską oszczędzam czas, pieniądze i do tego bywam świadkiem różnych sytuacji. Czas oszczędzam, bo nie stoję w korkach, pędzę po buspasach, albo wracam pociągiem, który omija miejski gwar. Pieniądze, bo nie wydaję np. 300 zł na benzynę miesięcznie, tylko korzystam z miesięcznego-studenckiego. A sytuacje zdarzają się różne.

Jechałam kiedyś autobusem, który był przepełniony ludźmi, ale jeszcze można było się wcisnąć. Słychać było dziwne warczenie co jakiś czas. Kiedy przesunęłam się bliżej siedzeń okazało się, że na jednym z nich siedzi mężczyzna mocno śpiący i... chrapiący jak niedźwiedź ;-) Nie był to żaden menel - ot facet po prostu był śpiący ;-)

Innym razem wsiadł chłopak w wieku ok 35-39 lat ze złamaną nogą, o kulach. Nikt niestety miejsca mu nie ustąpił. A wydawało się, że równouprawnienie to transakcja obustronna. Bo kiedy my kobiety walczymy o dostęp do "męskiego" świata, to chyba powinnyśmy dać dobry przykład i odwzajemnić się tym samym mężczyznom. Czy facet ze złamaną nogą wzbudza mniej współczucia niż kobieta??? Dodam, że siedziały w autobusie w większości młode dziewczyny, które albo też spały, albo czytały książkę, albo miały słuchawki w uszach.

Mała dygresja: mój syn stwierdził, że w komunikacji miejskiej powinna być specjalnie wyznaczona strefa z miejscami siedzącymi dla czytających książki ;-) Uniknęłoby się wtedy wielu pasażerskich nieporozumień.

Zdarzyło mi się też kiedyś być świadkiem omdlenia kobiety. Kobietę pochwycono i posadzono. Pani mogła mieć jakieś 50+. Wysiadła na tym samym przystanku co ja. Przed pracą zawsze wchodzę sobie do pobliskiego sklepiku po śniadanie. Kiedy wracałam zobaczyłam, że owa kobieta leży na chodniku, nad nią zebrał się tłum, a z daleka słychać było sygnał karetki. Zakończenia tej historii nie znam :-(

Podróż komunikacją to również bardzo dobra okazja do nadrobienia pozycji czytelniczych. Nie ukrywam, że cały czas szaleję i czytam, czytam, czytam. Mam w planach: życie Curie-Skłodowskiej, Bodo, Kościuszko oraz "Przewodnik po depresji" Jastruna.

Miłego czwartku!

czwartek, 21 kwietnia 2016, sokramka
Tagi: ludzie miasto
Komentarze
2016/04/21 19:08:16
Miesięczny - studencki? Cieniemoge. Bożena cztery razy się u siebie dowiadywała, czy jej przysługuje na podyplomówce i się tylko w czoło pukali.
A wychodząc z podobnego założenia, co Ty w kontekście auto-autobus, Bożena nadal jeździ rowerem :) Bus-pasów niet, także korki w autobusie to norma i stanie w nich takoż, a bilet stówkę zjada. ... Fakt faktem, że przygód ze współpasażerami nie ma za bardzo, ale to akurat Bożenie nie przeszkadza :P
-
2016/04/21 20:50:25
A z tym ustępowaniem to jest taka ciekawa psychologiczna teoria, która na początku brzmi strasznie ale jak się dobrze namyślić to wcale nie tak głupio. Każdy powinien być odpowiedzialny za siebie i swoje potrzeby, bo tak naprawdę znamy je tylko my sami. Gdybyśmy asertywnie bez wyrzutów sumienia mogli po prostu powiedzieć "potrzebuję teraz tego i tego" wielu problemów dałoby się uniknąć. I tu właśnie pada taki straszny przykład autobusowy, że gdybyśmy się nie wstydzili prosić o ustąpienie miejsca i spotykali z życzliwym odbiorem i wsparciem problem nie zauważenia osoby potrzebującej by zniknął, można by spokojnie czytać z czystym sumieniem wiedząc, że staruszki, ludzie z gipsem i w ciąży po prostu powiedzą, że teraz oni bardziej potrzebują miejsca. Nie byłoby dylematów 'w ciąży czy tylko gruba?" :) Tylko że u nas to by nie przeszło, bo i ktoś kto zaproponuje ustąpienia miejsca - to źle i ten kto się dopomina to roszczeniowy jakiś ;) Namotałam ale główną ideę chyba przekazałam ;)
-
2016/04/22 07:33:36
Bożenko kochana, ja też zdziwiona byłam ulgą studencką i tez się dopytywałam ;-) Nawet jak mnie kanary sprawdzały to okazując im legitymację nic nigdy żaden nie powiedział.
Co do roweru to zazdraszczam straszliwie, bo na mopa nim jeździłam, a tu teraz za dużo kilosów do zrobienia i nawet porządnej łazienki w robocie nie mam, żeby w razie czego się odświeżyć. A buspasy są super wymysłem!

Myszko-doskonale zrozumiałam o co Ci chodziło w przekazie :-) Asertywnośc tak jak i odwaga cywilna u nas leży i kwiczy.

Pozdrawiam!