Chyba lepiej być samemu, ale z drugiej znów strony kiedy ma się tak liczną rodzinę wciąż coś się dzieje. Nie wiadomo co lepsze aby móc z pełną odpowiedzialnością powiedzieć, że jest się szczęśliwym :-
Liczniki odwiedzin
Blog > Komentarze do wpisu

Weekendowe refleksje.

Już niedługo wakacje, wakacje.... Miałam w czasie weekendu ostatni zjazd. Luzik mnie ogarnął, bo to tylko formalności: wpisy i drobne zaliczenia. Żadnych egzaminów, stresów i nerwów. Niestety nie wszyscy wykładowcy byli dostępni od ręki ;-) miałam więc dłuższą przerwę w ciągu dnia sobotniego. Postanowiłam wybrać się do dawno nie widzianej koleżanki na kawę. Po drodze miło było spotkać Bezcielesną z Wiertką: dziewczyny miały w planach sadzenie kwiatków na balkonie. Podziwiam - to zupełnie nie moja bajka :-D

Późnym popołudniem dojechałam do domu. Wcześniej zostałam uprzedzona przez Szanownego, że przyjechali teściowie mojego pasierba, Scareface'a. W sumie miałam pierwszą, większą możliwość poznania tych ludzi, bo na ślubie młodych byliśmy tylko z daleka i na "dzień dobry". Teraz postanowiłam podejść do towarzystwa, uścisnąć rękę i spróbować zamienić kilka słów. Po kilku minutach okazało się, że niestety jest to zbyt duże zderzenie różnych kultur i nie ma sensu, żebym przesiadywała w tym towarzystwie. Po pierwsze: na stole obok potraw z grilla znalazła się wódka. Nie znoszę jej, a wiadomo - większość małomiasteczkowej społeczności nie wyobraża sobie imprezy bez wódki. Po drugie - tematy jakie próbowali narzucać goście to przede wszystkim krytyka świata ich otaczającego i ciągłe pretensje jak to im jest źle. No i po trzecie - to zatwardziałe Pisiorki. O tym, jak zbawienne jest 500+ oraz przyszłościowy program Mieszkanie+ nie chciałam juz słuchać. Za to Szanowny z chęcią został i zachęcony tematem przekomarzał się z nimi ostro.

Tak na marginesie wspomnę, że ja już dawno wiem, że PIS to nie partia, to stan umysłu. Tak jest tez w przypadku rodziny żony mojego pasierba. To zderzenie dwóch różnych kultur. Kiedy na stwierdzenie mojego męża, że nigdy, ale to nigdy nie zagłosowałby na partię jaśnie panującego prezesa, matka żony pasierba z wyrzutem zapytała: a na co? może na PO? I nawet próba wyjaśnienia im, że przecież w parlamencie nie ma tylko tych dwóch partii, że są inne opcje, nie przyniosła żadnego efektu. Oni mają wbite do głowy przez księdza z ambony, że PO jest złem, a PIS jest rycerzem zbawiennym na białym koniu. Oni nie rozumieją zasad ekonomii, że na 500+ komuś trzeba zabrać, że to nie są pieniądze z nieba, że Polska w ruinie, to dopiero będzie, jak Pisiory wydoją z budżetu wszystko co się da. Takie rzeczy są niezrozumiałe dla tej małomiasteczkowej społeczności. Rozmowa się nie kleiła.

W niedzielę była powtórka z uczelni - szybkie zaliczenia i wpisy. Potem małe przemeblowanie w domu. Postanowiliśmy poprzestawiać trochę meble w Mani pokoju. Właściwie to była moja inicjatywa, a Szanowny mi prężnie asystował ;-)

Podczas obiadu jaki żona mojego pasierba przygotowała dla swoich rodziców usłyszałam ze swojej kuchni podwórkowe rozmowy. Były to opinie o pierwszej synowej mojego męża. Okularnica niestety ma problemy z wejściem w rolę matki. Pisałam o tym jak ciężko jej się zajmować Małym, jak wiele błędów popełnia i jakie są tego konsekwencje. Blondyna, druga synowa mojego męża stwierdziła, że tej pierwszej nienawidzi, bo jak można tak zaniedbać opiekę nad dzieckiem. W sumie to nie moje małpy i nie mój cyrk, ale uważam, że zamiast wyrzucać z siebie krytykę, może należałoby tej pierwszej dziewczynie jakoś pomóc? Zapytać z czym sobie nie radzi. Z takich właśnie nieporozumień wynikają późniejsze, dalekosiężne antypatie rodzinne. Wiem też, że SS czyli była żona Szanownego również ma pretensje do synowej i nie pochwala formy opieki nad swoim wnukiem. Ale żeby wspomóc - nie robi nic.

Cóż, takie życie.

Dziś zastał nas deszcz, dobrze, bo nie jestem zwolenniczką upałów, jak zresztą większość już wie. Poza tym ziemia też potrzebuje pić.

Miłego poniedziałku!

poniedziałek, 20 czerwca 2016, sokramka
Komentarze
2016/06/20 09:36:18
Ja też spędziłam weekend towarzysko. Byliśmy u teściów. Na szczęście mają oni zdrowe poglądy. Za to z wizytą byli też teściowie siostry mojego Andrzeja. Pani była radcą prawnym na Uniwersytecie Medycznym. Wydawałaby się, że tacy ludzie potrafią myśleć... Niestety poglądy podobne do tych, które przedstawiłaś. Pochwala "dobrej zmiany" na całej linii. Nie próbowalam polemizować, bo impreza by się skończyła. Dokąd doszliśmy?
-
2016/06/21 12:13:49
Współczuję wódkowej imprezy :( Też nie cierpię takich.

Jak tak czytam o tym co piszesz o Okularnicy i opiece nad dzieckiem to nasuwa mi się jedno pytanie. Dlaczego wszyscy są źli na nią i do niej mają pretensje a nie do NICH? Przecież dziecko ma dwoje rodziców, nawet jeśli tatuś pracuje, a mama opiekuje się dzieckiem w domu to jednak jego zakichany obowiązek opiekować się swoim dzieckiem i jego matką. I jeśli jakieś zaniedbania szczególnie zdrowotne wynikły to on pierwszy powinien je widzieć i im zapobiec. Nic mnie tak nie wkurza jak obarczanie winą za całokształt wychowania dziecka matki, bo tak.
Kiedyś moja mama narzekała, że źle wychowała mojego brata. A na moje "ale przecież nie wychowywałaś go sama" w ogóle nie pomyślała o naszym tacie, ale o dalszej rodzinie i szkole - tak głupio to jest wryte w głowę ludzi, że za dziecko odpowiada matka nie rodzice. Ech. To sobie pomarudziłam. Ale Kochana pozdrawiam i tak!
-
2016/06/21 17:20:08
Myszko, masz stuprocentowa racje! I wiesz co? Zainspirowalas mnie do kolejnego wpisu ;-)
-
2016/06/25 07:31:40
U nas widać pierwsze efekty 500+ wały przeciwpowodziowe nie mają skoszonej trawy która sięga już po pachy.O tej porze roku rósł już drugi pokos. Podatek dla mieszkańców od metrażu piwnic,strychów,nawet tych nad stajnią,stodół nawet tych pustych. Nawet wychodek opodatkować mają od przyszłego roku. Do tego dojdzie pomoc dla górnictwa ech,marnie zginiemy.