Chyba lepiej być samemu, ale z drugiej znów strony kiedy ma się tak liczną rodzinę wciąż coś się dzieje. Nie wiadomo co lepsze aby móc z pełną odpowiedzialnością powiedzieć, że jest się szczęśliwym :-
Liczniki odwiedzin
Blog > Komentarze do wpisu

Jak sobie choruję...

W marcu tego roku postanowiłam zadbać o swoje koszmarne bóle głowy. Zresztą poganiał mnie już Szanowny wypominając, że jego gonię do dentysty i płacę za leczenie szczęki, tak teraz i on może pogonić mnie z moim zdrowiem. Dostało mi się również ;-) za brak inicjatywy w kwestii rehabilitacji kręgosłupa. 

Zapisałam się więc do znanej mi pani neurolog, ale niestety na NFZ termin miałabym dopiero na koniec września. Wzięłam sprawy w swoje ręce i skorzystałam z tego, że pani doktor prowadzi prywatną praktykę lekarską niedaleko pobliskiego szpitala. Fakt, że wizyta kosztuje 120 zł nie odstraszył mnie, wszak potrzebowałam szybko porady, bo migreny dopadają mnie naprawdę często. 

Po długim wywiadzie (u pani doktor regulaminowych 15 minut nie usiedzisz - co najmniej 45 min) dostałam receptę na dwa leki przeciwmigrenowe oraz skierowanie na badanie głowy, które zwie się "angio-tk". Aż musiałam je sobie wygooglać, żeby się dowiedzieć co będzie mi robione ;-) Angio-TK ma wyeliminować ewentualnego tętniaka, który również może być przyczyną tak ostrych bólów głowy. 

Pani doktor, idąc w ślad za moim mężem nie omieszkała mnie również opierniczyć ;-) za niedopilnowanie schorzenia kręgosłupa i kazała zająć się w trybie pilnym ponowną jego rehabilitacją. Podziękowałam za troskę, kręgosłupem się na pewno zajmę, albowiem podobno u mnie w pracy jest rewelacyjna poradnia rehabilitacyjna, z której wszyscy nagminnie korzystają. To pokorzystam z czasem i ja - dla własnego zdrowia. 

Kiedy tak siedziałam i zbierałam już kwity od pani neurolog, spytałam się nieśmiało czy może mi wystawić zwolnienie choćby za ten dzień, kiedy nie poszłam do pracy (wczorajszy poniedziałek). Na co pani doktor radośnie oznajmiła, że chętnie wystawi mi zwolnienie, na ile tylko chcę - nawet na trzy tygodnie. Zdębiałam. Ale propozycję chętnie przyjęłam i tak oto w ten sposób jestem od wczoraj na L4 z powodu bólu migrenowego oraz schorzenia kręgosłupa. W karcie zapisano - oszczędzający tryb życia. Chyba muszę więc przyjść na nauki do Bezcielesnej bo szybki kurs korzystania z K.K.K. w wolnym tłumaczeniu - Kawa, Książka, Kocyk. 

Mimo ogromnych pokładów energii gdzieś się ten organizm po drodze buntuje i choć się chce i idzie się pod prąd, to jednak nie można za wiele. Dobrze jest być wiecznie radosnym i energicznym, ale odpoczywać też trzeba umieć, a ja walczę z tym od lat. Że nie umiem usiąść w spokoju 5 minut, że wypoczynek to tylko aktywny i w ruchu, że wynajduję sobie robotę, żeby chyba zająć głowę, bo mózg mój tez pracuje od lat na zwiększonych obrotach - studia, bezrobocie, bieda, nowa praca, problemy Małej, doroślejący Pierworodny, pasierbowie, depresja... Sporo tego na karku...

Tak więc do końca czerwca mam "fritajm". W tym tygodniu na spokojnie, bez stresu zakończę temat studiów (wydrukować i złożyć pracę magisterską do dziekanatu) a w przyszłym - to się zobaczy...

I najgorsze jest to, że będąc na L4 mam wyrzuty sumienia, że w ogóle na nie poszłam. A przecież instytucja, w której pracuję nie zawali się bez mojej obecności... ;-) 

wtorek, 20 czerwca 2017, sokramka
Tagi: zdrowie
Komentarze
2017/06/20 16:50:37
Ależ ci się urlop trafił i to w taką pogodę. Ale naprawdę się oszczędzaj !