Chyba lepiej być samemu, ale z drugiej znów strony kiedy ma się tak liczną rodzinę wciąż coś się dzieje. Nie wiadomo co lepsze aby móc z pełną odpowiedzialnością powiedzieć, że jest się szczęśliwym :-
Liczniki odwiedzin
Blog > Komentarze do wpisu

Studia.

To już ostatnia prosta. Na 11 lipca mam wyznaczony termin obrony. Od tego czasu będzie do mnie mówić "pani magister", tak jak do tych pielęgniarek ze szpitala, w którym się znalazłam z powodu kolki nerkowej ;-) Ale nie będzie to konieczne. Te studia były dla mnie przygodą, zapoznaniem nowych ludzi, z którymi (garstką) będę na pewno utrzymywać jakiś kontakt, no i były przyczyną podwyższenia wykształcenia. To ostatnie nie było mi do końca potrzebne, ale obserwując rynek pracy i wymagania co do potencjalnych pracowników, uświadomiłam sobie, że może jednak warto. 

W bilansie pozytywów znajdują się również koszty jakie poniosłam za studiowanie. I tak naprawdę są one... zerowe. No, może na końcu ostatniego semestru musiałam zapłacić: 60,00 za wydanie dyplomu, 250,00 opłaty archiwizacyjnej (!) której de facto nie było za czasów licencjata oraz 80,00 za oprawę pracy (wraz z wydrukiem). Za samo studiowanie płaciłam ze stypendiów. I to jest wielki plus! Raz było to stypendium socjalne, raz naukowe, zdarzyło się również, że pobierałam je oba... Ale generalnie złotówki za semestr z własnego portfela nie dałam.

Szanowny od pewnego czasu chodzi za mną i się pyta: co ja teraz będę robić w te wolne weekendy jak już mi się nauka skończyła ;-) Myślałam o jakimś kursie językowym bo mój angielski kuleje strasznie i przez to boję się go używać, ale nie znam dobrze rynku szkół językowych więc na razie zostawię ten temat w spokoju. Ale szczerze powiedziawszy przyzwyczaiłam się do rytmu weekendowego - że gdzieś trzeba wyjść, że czegoś trzeba się nauczyć, że jakiś referat należy napisać... Ale na podyplomówkę szkoda mi moich pieniędzy ;-) Straszna ze mnie kutwa i ściubigrosz, co? Poza tym, żeby podjąć studia podyplomowe chciałabym zacząć je na jakiejś lepszej uczelni niż ta, która za chwilę wręczy mi magistra. Tu było dość prosto, szybko i bezboleśnie (oczywiście stwierdzam to z perspektywy czasu, który już upłynął ;-))

Tak więc muszę wyciągnąć na 11 lipca wizytową koszulę (których zresztą nie lubię nosić ;-)) oraz wizytowe spodnie i przygotować się na ten dzień. Trzymanie kciuków wskazane - choć i tak wszystko już przesądzone i będzie to zwykła formalność.

Z pozdrowieniami poniedziałkowymi - "pani magister" ;-) 

poniedziałek, 26 czerwca 2017, sokramka
Tagi: studia
Komentarze
2017/06/26 12:28:12
Gratuluję Pani magister !
-
2017/06/26 12:53:52
Dziekuje Nieokrzesana :-) dobre slowo zawsze w cenie ;-)
-
2017/06/26 20:45:21
Bożena kibicuje na tym finiszu, ze hej! Chociaż to już formalność chyba, co nie? Och, jak to super :))))))
-
2017/06/26 21:30:37
Ja to Bozenie powiem tak: formalnosc formalnoscia, ale ja sie nie mam w co ubrac na te wielka uroczystosc :-D Kilka kilo starsza jestem niestety i juz garnituru od slubu na siebie nie wcisne ;-)
-
2017/06/28 07:25:10
Jak to szybko minęło ...:)
-
2017/06/28 14:02:56
Bromm-a tej kwestii tez nie jestem w stanie zrozumiec :-0 Przeciez dopiero skladalam papiery na uczelnie! ;-)
-
2017/10/18 13:40:05
Jestem bardzo zadowolony z poziomu nauczania w www.wszib.poznan.pl. Naprawdę polecam tą placówkę!
-
2017/12/14 09:55:09
A ja polecam Wyższą Szkołę Zarządzania i Bankowości (www.wszib.poznan.pl). Świetne warunki i naprawdę wysoki poziom nauczania.