Chyba lepiej być samemu, ale z drugiej znów strony kiedy ma się tak liczną rodzinę wciąż coś się dzieje. Nie wiadomo co lepsze aby móc z pełną odpowiedzialnością powiedzieć, że jest się szczęśliwym :-
Liczniki odwiedzin
Blog > Komentarze do wpisu

Potwory atakują.

Zaczęła się szkoła, zaczęły się powroty potworów... Czy to już tak musi być, że te psychologiczne problemy muszą się ciągnąć za mną bez końca? Może moja Mama też zmagała się z jakimiś zmorami? A może moja babcia również? Tego, czy mój straszny ojciec miał problemy psychologiczne raczej się już nie dowiem... Zresztą któż dziś nie ma problemów natury psychologicznej? Tylko niektórzy nie są tego świadomi i nic z tym nie robią...

Tak więc dziś moja córka znowu nie poszła do szkoły. Próbowałam długo, naprawdę długo analizować przyczynę jej absencji, ale nie znalazłam źródła w nieodrobionej lekcji, czy strachu przed klasówką/sprawdzianem. To nie to. Ona po prostu jest niezorganizowana. Do tego nie lubi niespodzianek, zmiany planów, niespodziewanych sytuacji. To chyba jest największą zmorą mojego dziecka.

Dziś, jak co rano obudziłam ją i uczesałam. Buzi na do widzenia, życzenia miłego dnia... Około 6.30 zadzwoniłam do niej z informacją, że może sobie pojechać rowerem do szkoły, bo ładna pogoda - słońce zaświeciło. I wtedy zamiast odpowiedzi usłyszałam szloch. Że ona już nie zdąży do szkoły, bo przysnęła. Bo zabraknie jej czasu na podstawowe czynności. Że nie pójdzie i już.

Mnie ciśnienie skoczyło i zaczęłam przeklinać. A że robię to siarczyście i kwieciście musiałam się rozłączyć, żeby do reszty nie zmieszać z błotem mojej córki. A potem już uruchomiła się lawina próśb, gróźb, wypominań, angażowania części rodziny (Mąż, Pasierb), żeby tylko Mania poszła do tej cholernej szkoły. Jeszcze do tego powiedziała mi, że nie może znaleźć swoich kluczy, a miała przy nich klucz do zapinki do swojego roweru, no i nie będzie mogła zamknąć chałupy. Aktywni wszyscy członkowie rodziny (ja, Mąż i Pasierb) zorganizowaliśmy akcję tak, że dostała od Scareface'a drugą zapinkę, chałupa miała być zamknięta na dwie pary drzwi tylko z klamek, a z terenu działki wypuścił ją też Scareface przez swoją furtkę. Wszystko było zapięte na ostatni guzik. Niestety po jakimś czasie miałam telefon od Mani, że ona jednak nie pójdzie do szkoły i już, że to ostatni raz, obiecuje, a potem będzie już uczęszczać. Zagroziłam jej, że przecież te same słowa powtarzała mi w zeszłym roku szkolnym i te "ostatnie razy" powtarzały się po kilka razy... Nic z tego...

Płakać mi się chce - dlaczego? Czy popełniłam gdzieś błąd? Czemu jestem winna, że moje dziecko jest czasami aspołeczne? Wczoraj po szkole pojechała do koleżanki, dobrze się razem bawiły. W poniedziałek była u kolegi - mówiła, że też spędziła razem miło czas. A dziś - nagły zwrot akcji. Jakby coś jej podpowiadało - "dziś nie możesz iśc do budy, bo to będzie zły dzień". Muszę poważnie zastanowić się nad terapią dla mojej córki, albo olać i pozwolić, żeby sama decydowała kiedy ma chodzić, a kiedy nie. Ale przecież tak nie można. Sama o tym dobrze wiem, bo któregoś roku w liceum, moje wagary znacząco wpłynęły na moje zachowanie, a co za tym poszło - musiałam powtarzać rok.

Ciężka czeka mnie środa...

środa, 13 września 2017, sokramka
Tagi: szkoła córka
Komentarze
2017/09/13 10:15:15
To nie błąd. O tym jacy jesteśmy decydują nie tylko geny i wychowanie, ale także przypadki. One nawet bardziej, a na nie nie mamy wpływu. - Poza tym wszystko jeszcze przed nią, może jakiś przypadek zmieni ją pozytywnie, podpowie jej lepszy, mocniejszy sposób na życie.
-
2017/09/13 10:37:10
Chyba musi byc jakis glowny powód dlaczego nie chciała iść. Wszystko inne to może byc wymowka.....
-
2017/09/13 19:12:49
Może to być kwestia charakteru - zamknięcia, wycofania, dużej grupy społecznej (to nie to samo, co pojedyncze dzieci).
Może kiedyś wydarzyło się w szkole coś, co jest dla niej okropnym wspomnieniem i boi się powtórki, jest zniechęcona, to ją blokuje, choć racjonalnie biorąc jest bez znaczenia. Czasami to bywają drobiazgi.
Rozwiązaniem mogłoby być traktowanie jej jak małego dziecka, czyli ktoś znowu ją zaprowadza i wstawia do szatni. Tylko, czy nie ucieknie? Albo będzie po nią zachodzić koleżanka z klasy.
-
2017/09/13 20:28:28
Pomyślałam jeszcze, że przyczyną może być dojrzewanie, burza hormonalna (poprzedza pierwszą miesiączkę). Tutaj objawiająca się napadami lęku.
-
2017/09/18 08:55:40
Kurczę, nie wiem :(((