Chyba lepiej być samemu, ale z drugiej znów strony kiedy ma się tak liczną rodzinę wciąż coś się dzieje. Nie wiadomo co lepsze aby móc z pełną odpowiedzialnością powiedzieć, że jest się szczęśliwym :-
Liczniki odwiedzin
Blog > Komentarze do wpisu

Pełnoprawna sierota.

Poniedziałek zaczęłam od odrobienia godzin, które ujęłam sobie w zeszłym tygodniu. Zaczęłam tez od rehabilitacji mojego kręgosłupa, na którą tutaj, gdzie pracuję, czekałam zaledwie dwa tygodnie. Zaczęłam też poniedziałek od przyjęcia informacji o śmierci pewnej osoby, która powinna mi być bliska, a jednak nie była. Otóż w czasie ostatniego lata zmarł mój ojciec. Wiadomość tę przekazał mi dziś mój Brat, do którego zadzwoniła pani z administracji pytając czy Brat wciąż szuka kontaktu z rodzicem. Bowiem kilka lat temu mój Brat postanowił odnowić kontakty z ojcem, myśląc, że i jak on sam i tamten sam - dojdą do jakiegoś porozumienia. Niestety nie zdążyli się porozumieć. Szukał informacji wśród sąsiadów, w administracji bloku, w którym mieszkał ojciec. Nikt nie umiał nic konkretnego powiedzieć. 

Za śmiercią naszego ojca prawdopodobnie popłynie lawina spraw do załatwienia. Okazało się bowiem, że rodzica (jeśli w ogóle można go tak tytułować) pochowała opieka społeczna. Leżał też w hospicjum dla chorych na nowotwory. Możemy tylko domniemywać, że śmierć była następstwem nałogowego palenia papierosów, a co za tym idzie skutkowało to rakiem np. płuc, czy krtani. 

Z załatwianiem wszelkich urzędowych spraw musimy się jednak z Bratem domówić i na spokojnie spróbować to pozałatwiać. Mieszkanie niestety przejdzie na skarb państwa, albowiem był to lokal komunalny nie podlegający dziedziczeniu spadkowemu. Jednak przemiła pani administratorka zaprosiła mojego Brata na komisyjne otwarcie lokalu i zezwoliła na zabezpieczenie rzeczy, które zostały po naszym ojcu, a uważamy, że możemy je przejąć (np. zdjęcia, dokumenty, pamiątki). Ja będę rada kiedy uda mi się przejąć cały księgozbiór, jaki nasza Mama zostawiła ojcu w tym mieszkaniu przy rozwodzie. Uginała się szafa od ilości woluminów i tylko o tym marzę wchodząc do tamtego lokalu. Nic mnie więcej nie będzie interesować, bo zbyt dużo złych wspomnień kołacze mi się po głowie. 

Na jutro umówiliśmy się z Bratem na rozmowę. Jesteśmy dobrej myśli, że ojciec, powszechnie znany jako kutwa finansowa i ściubigrosz, żadnych długów na w spadku nie zostawił. Podobno w opłatach czynszowych jest nawet nadpłata. W każdym razie od dziś wiem już, że do tej pory głoszona przeze mnie plotka o "niebycie" mojego ojca stała się faktem. 

Nie uroniłam ani jednej łzy, bo dla mnie ta śmierć była wiadomością dnia codziennego. Ot umarł człowiek. Nic dla mnie nie znaczący. Zastanawia mnie jednak fakt, jak bardzo musiał się wyalienować, że nawet jego rodzona siostra i brat nie wiedzieli o zgonie. Albo wiedzieli tylko nic nie chcieli zrobić...

Po wrzuceniu na moim blogu tagu "ojciec" zobaczyłam, że nawet ja kiedyś miałam przebłysk odnowienia kontaktów z moim rodzicem. Nie udało się.  

poniedziałek, 16 października 2017, sokramka
Tagi: ojciec
Komentarze
2017/10/17 10:24:31
Może teraz tego nie czujesz, ale jeśli zapragniesz to popłacz sobie. Nie koniecznie nad ojcem, tylko nad życiem.
-
2017/10/17 11:30:15
przykra sprawa jakby nie patrzeć... śmierć na pewno przyczyniła się do wspomnień, o których wolałabyś nie pamiętać. uściski i radości z odzyskanych książek.
-
2017/10/17 13:48:26
Nieokrzesana - dlaczego mam płakać nad życiem? Wypłakałam już morze łez za Mamą i za swoją bezsilnością w poszukiwaniu pracy, dopóki jej w końcu nie znalazłam. Wystarczy ;-)
Lidka1810 - książek jeszcze nie widziałam na oczy - może się jeszcze okazać, że ich tam w ogóle nie ma :-( że ojciec sprzedał je, bo nigdy w życiu nie przeczytał ani jednego rodzaju. Ale jak coś odzyskam na pewno będę szczęśliwa. To był wielki księgozbiór mojej Mamy.
-
2017/10/17 15:58:31
Był bezwzględny dla bliskich, umarł opuszczony. Nie tylko Dobro wraca. A może tylko Złe pamięta.
-
2017/10/23 08:49:13
Może to dziwnie zabrzmi, ale jakoś nie dziwią mnie twoje słowa: niestety, zbyt wiele w naszym kraju jest takich historii! Moja jest podobna. Również nie miałem z "tym" człowiekiem zwanym ojcem żadnych kontaktów, więc również nie uroniłem łzy po jego zejściu z tego świata. Bo co się zmieniło wraz z jego śmiercią? Nic. I tak go nie było w moim życiu. Była jedynie świadomość jego istnienia i może czasami żal, że nie sprostał roli rodzica. Tyle.
Niestety, tacy ludzie jak nasi ojcowie solidnie na taki stan rzeczy zapracowali. Przykre to, ale prawdziwe.
Pozdrawiam serdecznie;)
-
2017/10/23 18:17:47
Adelmelua: dziekuje za zrozumienie. I jeszcze jedno: kto nigdy nie znalazl sie w takiej samej badz podobnej sytuacji nie zrozumie nas, mimo wielkich pokladow empatii...
-
2017/10/24 12:52:59
Wczoraj się uwziąłem na Twój drugi blog chcąc skomentować wpis i... dopiero dzisiaj przeczytałem, że wysłane komentarze czekają na akceptację. Krótko mówiąc odwaliłem lipę. Dlatego ogromne sorry za wczoraj i jeżeli możesz potraktuj dzisiejszy komentarz jako ten właściwy.
Pozdrawiam:))
-
2017/10/24 13:20:08
Spokojnie :-)