Chyba lepiej być samemu, ale z drugiej znów strony kiedy ma się tak liczną rodzinę wciąż coś się dzieje. Nie wiadomo co lepsze aby móc z pełną odpowiedzialnością powiedzieć, że jest się szczęśliwym :-
Liczniki odwiedzin
Blog > Komentarze do wpisu

Szabrownicy.

Jak wspominałam - wczoraj weszliśmy do mieszkania, w którym do końca swoich dni mieszkał nasz ojciec. I rzeczywiście wejście do lokalu wyglądało jak przedwojenny szaber - z łomem, który należał do panów ślusarzy. Do składu "komisji" wchodziła jeszcze pani administratorka oraz pan "techniczny", który spisał stan lokalu. Dostaliśmy z Bratem do dyspozycji kilka godzin na przejrzenie samemu ojca rzeczy, znalezienie ewentualnych dokumentów, pamiątek czy zdjęć. Był z nami również i Szanowny. We trójkę znaleźliśmy kupę kurzu, smrodu i bałaganu, który umocnił nas w tym, że nasz rodzic był diabłem wcielonym, łobuzem, oszustem, bandytą i wyalienowanym społecznie samotnikiem.

Wejście do mieszkania przywróciło mi bolesne wspomnienia, albowiem nic, absolutnie nic nie zmieniło się od dnia, w którym nasza Mama wyprowadziła się z niego. Nawet łóżeczko dziecięce mojego brata było złożone i związane sznurem tak, jakby trzyletnie dziecko właśnie wczoraj wyniosło się z lokalu.

Na szczęście książki wszystkie były. Nie zostało nic wyrzucone, tylko popakowane w kartony i piętrzyło się pod sufit.

W dokumentach nie odnaleźliśmy żadnych aktów własności, żadnych zdjęć z potencjalnie nową kobietą, ani zdjęć z przeszłości. Ot kilka czarno-białych fotek, na których jesteśmy we czwórkę szczęśliwą rodzinką. Znaleźliśmy zaś mnóstwo kartek z życzeniami świątecznymi od braci i siostry naszego ojca, w których to regularnie od 2012 roku pojawiały się prośby o kontakt z powodu "nieodbierania telefonów". Jak widać więc i pewnie moja kartka świąteczna jaką kiedyś chciałam ojcu posłać byłaby rzucona w kąt i nie wywołałaby reakcji zwrotnej.

Z rzeczy materialnych wzięliśmy tylko telewizor oraz laptop, które to przedmioty stanowią jakiś tam majątek trwały po spadkodawcy. W większe szczegóły nie będę wnikać z racji osobistych doznań, ale mogę tylko przyznać, że mój ojciec głodem nie przymierał na pewno i stać go było na zapewnienie sobie godnego życia w samotności.

Z dokumentacji lekarskiej dowiedzieliśmy się, że zmarł na guza płuca, był po zawale oraz miał POChP. Do zeszłego roku aktywnie pracował i dopiero w tym przeszedł na emeryturę.

Kiedy stałam tam przed drzwiami, przed samym wyważeniem drzwi miałam ciarki na plecach. Kiedy uderzył mnie smród starości, kurzu i tytoniu, ciarki trochę zeszły, ale kiedy weszłam do środka i zobaczyłam, że na tej samej wersalce, która stoi, mój ojciec tłukł naszą Mamę, aż złamał jej oczodół i rękę, zaszkliły mi się oczy. Nieokrzesana - to były chyba właśnie te łzy, o których Ty pisałaś... A potem działałam już jak w amoku - szukać, szperać, przekładać, wyrzucać, grzebać, mój Brat był bardziej rozbawiony i w każdym najmniejszym elemencie znajdował punkt żartobliwy. Może to i lepiej. Lepiej dla niego, bo nie zeżarł tyle stresu co ja. Jego bolały tylko nogi i kręgosłup, a mnie puchł mózg od wspomnień.

Nie życzę nikomu takiego zetknięcia z przeszłością. Przeszłość powinna być przyjemna, wesoła, szczęśliwa, kolorowa, moja w tamtym mieszkaniu zrobiła się brunatna, wulgarna i mało przyjemna.

Dziś ciąg dalszy grzebania w papierach. Mamy do przebrania stertę dokumentów, których nie mieliśmy czasu przebierać na miejscu. Szybciej załatwimy sprawę - szybciej zakończymy pewien rozdział w naszym życiu.

czwartek, 26 października 2017, sokramka
Tagi: ojciec
Komentarze
2017/10/27 09:45:38
Twój brat miał szczęście, że wiek nie pozwolił mu zapamiętać traum.
Gdy tak opisujesz stan mieszkania twojego ojca wyłania się obraz nieszczęśliwego, zaburzonego głęboko człowieka, który podejrzewam być może miał większe traumy z dzieciństwa. Może urodził się potworem, może ktoś tego potwora z niego brutalnie wytłukł. Znam rodziny, gdzie zniszczony w dzieciństwie rodzic, zniszczył dziecko, aż ktoś nie przerwał łańcucha.
Ale przyznasz, że zamiłowanie do samotności, chowanie w pamięci urazy do rodziny, poczucie, że inni ludzie niekoniecznie są potrzebni do szczęścia i mogłaś odziedziczyć po tacie ;) Przepraszam z góry, jeśli takie porównanie jest dla ciebie bolesne i da poczucie niesprawiedliwości.
-
2017/10/27 13:51:51
Przyznam Ci, że zamiłowanie do samotności i poczucie, że inni ludzie nie koniecznie są potrzebni do szczęścia odziedziczyłam po "tatusiu" :-) Ale nie tylko to - podpis (jestem genialną kopią swojego rodzica), zamiłowanie do absurdalnego porządku w dokumentach (katalogowanie rachunków w segregatorach), ale na szczęście miłość do czytania i zwierząt mam po Mamie :-) W końcu rodziny się nie wybiera, rodzinę się ma. Mam też świadomość wad charakteru po ojcu i ufam, że ten łańcuszek się w końcu przerwie ;-)
-
2017/10/27 14:28:30
Fajnie, że tego ojca w sobie nie negujesz. Dał ci to co miał najlepsze, a ty zrobiłaś z tego dobry użytek. I przerwałaś łańcuch. A wcześniej przerwała go dla was, jej dzieci, twoja mama.
-
2017/10/27 17:35:17
naprawdę sądzisz, że przeszłość powinna być tylko w superlatywach? myślę, że napisałaś to pod wpływem chwili, niezbyt wesołej chwili, bo przecież to przeszłość ukształtowała Cię na wrażliwego i mądrego człowieka, dzięki przeszłości wiesz kim chcesz być a kim nie chcesz. niestety ta wiedza nie zmniejsza bolesności różnych wspomnień... uporaj się z kolejnym etapem jak najszybciej, niech widma tamtych smutnych lat przestaną się pojawiać, moc uścisków z mojej samotni - invisible kid
-
2017/10/27 21:09:27
Ja się sokramce nie dziwię. Psychologia ma badania mówiące o tym, że silne traumatyczne przeżycia potrafią wyzerować wspomnienia z dzieciństwa albo wyczyścić jakiejkolwiek pozytywne.
-
2017/10/28 10:02:25
W moim rodzinnym domu, też jest taka wersalka i stół ( ślady po siekierze) i szafka i zlew i ten garnek..... Nie jeżdżę do domu. Mój ojciec się uspokoił ma 78 lat i dostrzegam w nim czasem człowieka. Żałuję, że nie dał się poznać z tej strony wcześniej, wtedy go bardzo potrzebowałam. To nie pozwala mi nienawidzić go do końca, wtedy byłoby łatwiej.
Współczuję i przytulam.
Myślę, że brat swoimi żartami maskuje swój stres.
-
2017/10/31 07:53:53
Traumatyczne wspomnienia. Może z czasem sobie z nimi poradzisz.akie wejście "smoka", trudne bardzo. Mam na wsi chałupę, gdzie ostatnie lata spędził mój ojciec, ale ja go odwiedzałam i do końca kontakt był, lecz do tej pory nie przejrzałam wszystkich papierów.