Chyba lepiej być samemu, ale z drugiej znów strony kiedy ma się tak liczną rodzinę wciąż coś się dzieje. Nie wiadomo co lepsze aby móc z pełną odpowiedzialnością powiedzieć, że jest się szczęśliwym :-
Liczniki odwiedzin
Blog > Komentarze do wpisu

Zastanawiam się.

Nad usunięciem drugiego, wspominkowego bloga. Sama nie wiem po co go stworzyłam, czy obdzieranie się publiczne ze wspomnień ma jakiś głębszy cel? Zatrzymałam się na pewnym etapie życie i dalej blokuje mnie masa bardzo przykrych wspomnień.

To jest tak, że życia się nie wybiera, życie trzeba przeżyć godnie i w miarę spokojnie. Oczywiście człowiek sam kowalem swojego losu jest, ale do czasu usamodzielnienia się, bywa skazany na wzloty i upadki swojej najbliższej rodziny. Tak więc jeśli urodziłabym się w rodzinie znanych piosenkarzy, byłabym skazana na obserwację przez czujne oko paparazzi ;-) A tak jestem tylko potomkiem robotników, bez żadnego wkładu intelektualnego ;-)

Z drugiej znów strony obdzieranie się ze wspomnień traktuję jako formę psychoterapii, a być może wołanie o zrozumienie moich dzisiejszych czynów i nie krytykowanie mnie. Niestety bowiem często zdarza się tak, że niektóre osoby nie traktują jako normalne zachowanie, moją alienację względem rodziny, moją awersję do imprez (śluby, pogrzeby, imieniny), słyszę często, że jestem co najmniej głupia w tym zakresie i powinnam się jednak przekonać do rodzinnych spotkań.

Często też szukam na ślepo sprzymierzeńca, z którym mogłabym pogadać tak jak gadałam z moja Mamą - o wszystkim i o niczym, ale bez zbędnych gadek umoralniających, bez wskazywania co powinnam, a czego nie, a niestety i tutaj spotkałam się z "dobrymi radami" oraz próbowaniem na siłę zrobienia ze mnie osoby "rodzinnej".

Nie mam do nikogo pretensji, bo każdy inaczej i na swój sposób odczuwa otaczający go świat. Ale jest przykro, że wśród ludzi są tacy, którzy nie rozumiejąc problemu próbują go zmienić/zlikwidować.

Jesień wpływa na mnie bardzo pozytywnie. Mam ostatnio wiele energii i pozytywnych myśli w głowie. Nie chce mi się pisać, chce mi się dziergać, czytać... Czy mój drugi blog pozostawię? nie wiem. Mam też obawy, czy taka publiczna "spowiedź" nie nakieruje kogoś, kto mnie zna. Kogoś kto z poufnych, osobistych wynurzeń będzie mógł zrobić zły użytek.

Na tę chwilę - miłego dnia Wam życzę!

P.S. W tym tygodniu będziemy z Bratem wchodzić do mieszkania po naszym ojcu. Odbędzie się to komisyjnie wraz z przedstawicielką administracji. Powiedziała, że i tak idzie nam na rękę biorąc nas ze sobą. O wrażeniach z wejścia do groty smoka zapewne powstanie jakiś wpis.

wtorek, 24 października 2017, sokramka
Komentarze
2017/10/24 14:55:12
zawsze możesz zamknąć drugi blog i pisać go tylko dla siebie samej w ramach swoistej terapii - nie będziesz miała poczucia obdzierania się z intymnych wspomnień. własnie jestem po lekturze Franzena "Wolności" gdzie główna bohaterka pisała tak terapeutycznie dla siebie samej. niestety potem ta pisanina dostała się w ręce, dla których nie była przeznaczona i wynikła z tego masa nieszczęścia. bardzo dobrze opisany świat małżeńskich problemów wieku średniego, polecam :)
-
2017/10/24 15:13:10
Zapoznam sie. Zachecilas mnie :-)
-
2017/10/24 17:28:25
Każdy jest rodzinny. Może tylko z tą różnicą, że do pewnego stopnia. Nie rezygnuj z bloga zbyt pochopnie.
-
2017/10/24 18:00:35
Ech, nieokrzesana... może kiedyś wybrałabym się do Łodzi?
;-)
-
2017/10/25 08:09:01
Piszesz: "Nie mam do nikogo pretensji, bo każdy inaczej i na swój sposób odczuwa otaczający go świat. Ale jest przykro, że wśród ludzi są tacy, którzy nie rozumiejąc problemu próbują go zmienić/zlikwidować." Myślę, że trochę za bardzo się tym przejmujesz. Gdyby tak podchodzić do tematu-nikt nie mógłby wyrażać swoich opinii, ani dawać rad. Ja cieszę się, kiedy mogę skonfrontować swoje zdanie ze zdaniem innych. Moje decyzje życiowe i tak podejmuję samodzielnie. Czasem jednak warto posłuchać tego, co mówią inni. Nikt z nas nie ma monopolu na prawdę. Czasem nawet krytyczna uwaga może być bardzo pożyteczna. Nie bierz tak wszystkiego do siebie.
-
2017/10/25 14:39:21
Jak będziesz się wybierać daj znać. Dojadę :)
-
2017/10/26 08:03:29
Nie każdy jest rodzinny. Ja nie jestem. A o "wujkach dobra rada" i "mądrych ciotkach" mogłabym książkę napisać. Opinia innych jest dla mnie istotna tylko wtedy, gdy o nią proszę. Na zajęciach z psychologi uczono mnie, że udzielanie rad to zawoalowana forma przemocy psychicznej i służy tylko temu, który jej udziela. Mało się o tym mówi, a szkoda. Często jedną z pierwszych zasad, jaką poznają uczestniczy terapii grupowych i grup wsparcia jest zasada nieudzielania rad. Tak naprawdę mamy znikomy wgląd we wszechświat drugiego człowieka i to wyrażenie własnej opinii najczęściej nie jest spojrzeniem na problem z innej perspektywy tylko spojrzeniem na swój własny schemat. A dobrych rad w stylu " za bardzo się przejmujesz", za bardzo bierzesz do siebie" nawet nie skomentuję, bo mi ręce opadają.
-
2017/10/26 12:00:37
Najwyżej udostępnij bloga tylko dla siebie. Moja koleżanka, jako pracę domową, dostała od psycholog zalecenie pisania pamiętnika, dziennika. Właśnie by zrobić sobie introspekcję, przejrzeć, wypowiedzieć na głos swoje emocje. Opowiadała mi, że to było tak strasznie trudne, że prawie niewykonalne.
Ja swoje prywatne zapiski zarzuciłam właśnie dlatego, że rozpisywanie swoich emocji, wchodzenie w nie po raz kolejny, trzymało mnie w miejscu, nie pozwalało iść do przodu. Ja potrzebowałam nie tarzania się we własnych bolączkach. Choć po latach fajnie się to czyta.
Może ty potrzebujesz, czegoś odwrotnego.
Pomyśl, że to może być fajna pamiątka dla dzieci. Za wiele lat, nie teraz.
-
2017/10/26 12:34:11
Justek, to co napisalas: "Opinia innych jest dla mnie istotna tylko wtedy, gdy o nią proszę." jest bardzo madre i piekne! Zbiega sie dokladnie z moim tokiem rozumowania rozwiazywania wszelkich klopotow :-) Dziekuje.