Chyba lepiej być samemu, ale z drugiej znów strony kiedy ma się tak liczną rodzinę wciąż coś się dzieje. Nie wiadomo co lepsze aby móc z pełną odpowiedzialnością powiedzieć, że jest się szczęśliwym :-
Liczniki odwiedzin
Blog > Komentarze do wpisu

Zmiany, zmiany...

Zdaję sobie sprawę, że pisanie o pracy może być dla niektórych nieprzyjemne, a nawet wkurzające, ale może niech nie czytają, niech się nadmiernie nie stresują, ja opisać muszę...

Otóż złożyłam już wypowiedzenie w swoim dotychczasowym miejscu pracy. Od bardzo długiego czasu nie czułam już takiego komfortu psychicznego jakim jest możliwość samodzielnego odejścia z pracy, a nie przeżywanie stresu związanego ze zwolnieniem. Sama byłam zdziwiona jak szybko szef wszystkich szefów podpisał mój wniosek, ale biorąc pod uwagę zmiany jakie dokonują się w tym miejscu, szybkie tempo składania przez niego podpisów jest chyba nieuniknione. 

Teraz czas obejrzeć się za samochodem, albowiem dojazd do nowego miejsca pracy będzie mnie wynosić 30 km w jedną stronę. Ale nie ma tego złego - droga jest prosta jak strzała i do tego będę jeździć pod prąd - kiedy wszycy będą mknąć do pracy, do miasta, w korkach, ja z tego miasta będę wyjeżdżać. 

Nowe miejsce pracy położone jest w środku lasu. Dojazd bez samochodu jest tam raczej niemożliwy, lub możliwy za pośrednictwem kolei miejskiej, która kursuje...raz na godzinę. Auto musi więc być sprawne, inaczej grozić będzie pobranie urlopu na żądanie ;-) Dlatego też skorzystałam z dobrodziejstw mojego banku, wyrobionych znajomości i pobrałam (jeszcze przed zwolnieniem się) kredyt gotówkowy na preferencyjnych warunkach, który aktualnie czeka sobie na koncie na uruchomienie. Znowu usiądę za kierownicą! 

Uciekam stąd ponieważ "źle się dzieje w państwie duńskim" i nie widać perspektyw na poprawę. Tak niestety bywa, że w związku z przeformatowaniem się jednostek służbowych jedni na tym skorzystają, a inni stracą. Ja tracić nie chcę, wolałam zyskać przez wcześniejszy ruch. Tak się złożyło, że zbiegiem okoliczności w moim nowym miejscu pracy potrzebowano dwóch osób na zastępstwo. Jedna będzie zatrudniona od pierwszego grudnia, a ja od stycznia nowego roku. Potem zrobi się z tego umowę na czas nieokreślony. Zostałam o tym zapewniona - moim kierownikiem będzie mój kolega ze starego (jeszcze obecnego) miejsca pracy. 

Zmiany uwielbiam - przemeblowania, remonty, ruchy wewnątrzspołeczne, tak więc cieszę się. Zapewne zdążę jeszcze wykorzystać zaległy urlop i może pojadę na wystawę do Poznania ;-) ale pójdę pewnie tez na L4, żeby spokojnie przygotować się do nowych obowiązków. Ale o tym na pewno wspomnę kiedy indziej...

wtorek, 28 listopada 2017, sokramka
Tagi: praca
Komentarze
2017/11/29 07:17:53
Cieszę się, że masz do tego pozytywne nastawienie. Trzymam kciuki, za spełnienie wszystkich oczekiwań.
-
2017/11/29 13:49:30
Przyznać muszę, że trochę ci zazdroszczę tego odejścia. Ja, co prawda, zawsze odchodziłem z pracy z własnej woli, ale na tyle długo tkwię w jednej firmie, że w zasadzie, niestety, wiek co nieco podciął mi jednak skrzydła niezależności(; Tobie jednak gratuluję! Zapewne łatwiej ci było zdecydować się na ten ruch, bo odchodzicie we dwójkę, niemniej to zawsze jakieś ryzyko. Zastanawia mnie jednak tutaj co innego: postawa osobnika który podpisywał twoje podanie o rozwiązanie umowy. Nie wiem, czy to ciekawy człowiek, czy bardziej człowiek swoich czasów. Pewnie to drugie.
Powodzenia w nowym miejscu pracy:))
-
2017/11/29 14:17:19
W ramach wyjaśnienia: pracuję w sferze budżetowej, ostatnio mielonej na językach większości ze względu na kontrowersyjnego ministra ;-) Postawa mojego przełożonego wynika zapewne z ruchów kadrowych i podporządkowania się nadchodzącej restrukturyzacji ;-) Co do odejścia "wespół" to chyba źle mnie zrozumiałeś: STĄD odchodzę sama, do przyjęcia TAM były potrzebne dwie. Ot i cała tajemnica.
Pozdrawiam Was!
-
2017/11/29 20:16:38
Jesteś Kobieta - zawodowiec, nie ma co. :) Gratulacje z powodu szybkiej decyzji oraz super-szybkiego znalezienia miejsca nowej pracy! Autkiem w mig się tam dokulasz. :)
(a coś masz na oku z tych autek? Bożena jest ciekawskie jajo, jak wiesz ;) )
-
2017/11/30 07:29:06
Ciekawskie jajo konkretnej odpowiedzi nie otrzyma, albowiem autko ma być: małe i sprytne (bo autobus już w rodzinie mamy ;-) ) ma mieć instalację gazową, lub być przystosowane do jego montażu (więc benzyniak z odpowiednim silnikiem: 1,2 lub 1,4), bo dzienny kilometraż będzie wynosić 60 km, a diesla nie chcę - nie będę zasmradzać i tak zanieczyszczonego powietrza ;-) Z analizy ogłoszeń wynika, że może to być albo Cytryna, albo Renault albo Bełgot. Się zobaczy ;-)