Chyba lepiej być samemu, ale z drugiej znów strony kiedy ma się tak liczną rodzinę wciąż coś się dzieje. Nie wiadomo co lepsze aby móc z pełną odpowiedzialnością powiedzieć, że jest się szczęśliwym :-
Liczniki odwiedzin
Blog > Komentarze do wpisu

Upalnie.

Fala upałów jaka przetacza się aktualnie przez stolicę doprowadza mnie do umęczenia i rezygnacji z czegokolwiek. Zdaję sobie sprawę, że są tacy, którzy wręcz uwielbiają taką aurę, ale pocieszam się też tym, że nie jestem osamotniona w swoich cierpieniach i mam wsparcie w kilku dobrze znanych mi osobach. W czwartek w ogóle nie wychodziliśmy z domu. Zasłoniliśmy zasłonki w całym mieszkaniu (oprócz kuchni albowiem okno tam mam od strony północnej i promienie słoneczne prawie wcale nie dochodzą), pozamykaliśmy drzwi i siedzieliśmy jak w bunkrze. Jedzenia, picia było pod dostatkiem więc mogliśmy ten dzień spędzić w totalnym odosobnieniu patrząc przy okazji jak rosną nam kociaki.

W piątek spotkaliśmy się późnym wieczorem ze znajomymi, których nie widzieliśmy dobre kilka lat. Dobrze, że jest FB i możliwość wysyłania smsów, bo kontakt całkiem by się urwał ;-)

Kiedy w sobotę przyszła siostra mojego męża i przyjrzałam się jej skórze, zbladłam. Szwagierka ma 57 lat, kreuje się na dobrą trzydziestkę, ale też i ma do tego warunki. Niestety jej skóra po kąpieli słonecznej, które uwielbia, wygląda jak skórka od starego, czerstwego chleba. Nigdy nie zrozumiem grillowania się plackiem w ostrym, palącym słońcu. Ja taką aurę bardzo ciężko znoszę. Tęsknię za zachmurzonym niebem lub obniżeniem temperatury do ok. 20-22 stopni. Może trudno to pojąć, ale nawet moje oczy nie są w stanie znieść blasku jaki niesie ostre, odsłonięte słońce. Tak mam i już.

A weekend prawie cały przespałam, co nie jest przecież w moim stylu. Nawet robótka rękawiczek dla Mani mi nie szła, bo ręce nie chciały trzymać włóczki podczas takiego upału. Najchętniej trzymały miseczkę z lodami ;-)

Dziś jeszcze czeka mnie spotkanie z dawno nie widzianymi znajomymi, na szczęście spotykamy się bliżej wieczora, a i na powrót z pracy mam receptę w postaci klimatyzowanego auta. Uff.

poniedziałek, 04 czerwca 2018, sokramka
Tagi: weekend
Komentarze
2018/06/04 11:22:01
Ja kocham słonce, ale i dla mnie ta temperatura jest za wysoka. Po siedmiu godzinach w klimatyzowanym pomieszczeniu w pracy, wracam i umieram, a torby do rozpakowania jak stały tak stoją. Tyle, że przestały mi już przeszkadzać.
-
2018/06/05 20:39:22
Spotkanie było cudowne :)
Nawet kochający upały bywają nimi zmęczeni - w betonowym mieście to średnia uciecha :) Moje dziecko też tęskni do zimy i siedzi w ciemnościach :)
-
2018/06/11 12:41:54
Nienawidzę upałów! Upał powinien być prawnie zdelegalizowany. Nigdy się nie opalałam. Nie rozumiem, co ludzie widzą w leżeniu plackiem i robieniem za spocona skwarke. Piekło sobie wyobrażam jak wielką plażę albo pustynię. Uwielbiam za to letni deszcz. I las.
-
2018/06/11 12:43:20
Pokaż koty
-
2018/06/14 20:48:16
Ale las latem potrafi byc równie dokuczliwy... szczególnie po deszczu, kiedy wszystko paruje i unosi się w powietrzu jak w tropikalnej dżungli ;-)