Chyba lepiej być samemu, ale z drugiej znów strony kiedy ma się tak liczną rodzinę wciąż coś się dzieje. Nie wiadomo co lepsze aby móc z pełną odpowiedzialnością powiedzieć, że jest się szczęśliwym :-
Liczniki odwiedzin
Blog > Komentarze do wpisu

Moje, twoje, nasze, wasze.

Od pewnego czasu wchodzimy z Szanownym na plac sporny dotyczących naszych dzieci. To co dzieje się u dzieci Szanownego ja niekoniecznie okraszam aprobatą i na odwrót – to jak zachowuje się mój Syn niekoniecznie podoba się Szanownemu. To jest niestety problem małżeństw patchworkowych, gdzie zdarzają się spięcia dotyczące dzieci własnych. Od samego początku, kiedy zaczęłam spotykać się z moim obecnym mężem (a w tym roku stuknie nam 16 lat!) dawałam mu do zrozumienia, że wychowanie mojego Syna jest tylko i wyłącznie moją sprawą i proszę go o nie wtrącanie się do naszych relacji. Oczywiście jeśli miałby jakąś uwagę czy zauważyłby coś, co wymaga interwencji, to proszę – może mi powiedzieć na stronie, ale wychowaniem Młodego zajmuję się ja. Tym stanowiskiem chciałam uniknąć przyszłych niesnasek związanych z prawdopodobnymi tekstami: „nie jesteś moim ojcem, żeby mi mówić co mam robić”, lub podobnie. Oczywiście nic takiego nigdy się nie stało i nikt nigdy takich słów nie wypowiedział. Młody mój z wujkiem znalazł dobrą nić porozumienia, chociaż synowie mojego męża zawsze byli na miejscu pierwszym (co jest sprawą oczywistą).

Jak natomiast wyglądała sprawa wychowawcza od drugiej strony? Kiedy chłopcy mojego męża przyjeżdżali do nas w odwiedziny miałam niejako czterech synów ponieważ Szanowny zaakceptował to, że to ja wyznaczam granice, zadania, chwalę, rozmawiam, tłumaczę i wyjaśniam. Tatuś był elementem zabawowo-rozrywkowym i trochę jest w tym mojej winy, że zgodziłam się na taki układ, gdzie „matkowałam” pasierbom, a Szanowny był z tego powodu bardzo kontent.

Jednak kiedy wszyscy chłopcy zaczęli wchodzić w dorosłe życie, zaczęły się niesnaski. Najpierw Uszak spłodził pierwszego wnuka, nie mając perspektyw  na samodzielne mieszkanie, w którym mógłby wspólnie z partnerką wychowywać swoje dziecko. Więcej szczegółów we wpisach otagowanych „pacholę”. Potem kolejny syn zapragnął zostać tatusiem. Na szczęście on i jego (aktualnie) żona mieli oboje pracę, wynajmowali mieszkanie i założenie rodziny nie było jakąś wielką wpadką. W następnym roku ciąża przydarzyła się dziewczynie najmłodszego. I tak oto w ciągu trzech lat Szanownym został potrójnym dziadkiem.

Kiedyś też usłyszałam od teścia, że teraz czas na mojego Młodego, a jak mu powiedziałam, że syn nie ma dziewczyny i na razie nie planuje jej mieć, to powiedział, że ten mój chłopak jakiś nienormalny jest. Cóż.

Sytuacja rodzinna u moich pasierbów rozlewa się pomału na nowe pokolenia: Scareface będzie ojcem po raz drugi oraz Golas również będzie tatusiem w drugim wydaniu. Tylko dziewczyna Uszaka jakoś broni się przed kolejną ciążą. Póki nie włażą w nasze buty i w naszą pościel, dla mnie mogą płodzić i po sześcioro dzieci. Nie moje małpy, nie mój cyrk.

Natomiast wiele żalów ostatnio słyszę od Szanownego na temat mojego Młodego. Moim skromnym zdaniem mąż mój poprzez pryzmat swoich kompleksów próbuje w jakiś sposób odreagować wewnętrzne pretensje. Słyszałam już wielokrotnie, że „mój syn jest owszem inteligentny, ale jednak przemądrzały”, że „całymi dniami go nie ma i nic nie robi w domu” – przypomnę tylko, że mój mąż pasjonuje się domowymi robotami w postaci różnorakich prac monterskich, hydraulicznych, malarskich, tokarskich, meblarskich, mechanicznych, rolniczych i …. nie zliczę jakich jeszcze ;-) Siedzący przed komputerem chłop jest dla niego niejako „wynaturzeniem”.

To, że mój syn pojechał do Paryża również ubodło mojego męża, że robił prawo jazdy, na które mu dołożyłam kasy również było solą w oku, bo przecież jego synom bardziej by się prawko przydało, bo… „mają dzieci”.

Nie staram się już wchodzić w dyskusję, bo zwyczajnie mi się nie chce. Kiedyś dyskutowałam ostro, teraz zlewam te pretensje ciepłym moczem. Mój Młody powiedział, że za wiele rzeczy może wujka przeprosić, bo przyznał, że bywa arogancki, ale nie za to, że realizuje swoje marzenia i plany. To, że mój syn nie żyje na podobieństwo synów mojego męża o niczym nie świadczy. A najbardziej boli mnie to, że wszelakie wąty do mojego dziecka idą bezpośrednio do mnie zgodnie z zasadą sprzed lat: „powiedziałaś kiedyś, że mam się nie wtrącać w wychowanie Młodego więc mówię tobie, a nie jemu”. Ale do cholery mój syn ma już 22 lata, na ile go wychowałam, na tyle jest świadomy swoich czynów i nic mu się nie stanie jak mąż matki wygarnie mu co jest nie tak.

Młody jak co roku wyjeżdża w sierpniu na obóz harcerski. Jest już w stopniu umożliwiającym mu organizowanie wypraw i posiadanie pod swoją opieką grup zuchowych. Szanowny poinformował mnie wczoraj, że „znowu nie będzie komu pomagać w remoncie, ociepleniu domu i on (biedaczek) zostaje z tą robotą sam”.

czwartek, 21 czerwca 2018, sokramka
Komentarze
2018/06/21 20:31:01
Trudna sytuacja :( To dwa światy, coraz bardziej się rozjeżdżające.
Obawiam się, że to już jest jakaś sytuacja, gdy jedna przestrzeń staje się za mała dla dwóch samców alfa.
-
2018/06/21 20:32:01
I spytaj męża, czy chce skończyć jak Boryna z "Chłopów" - patriarcha pokonany przez młodszych ;)
-
2018/07/22 22:07:50
Był taki facet, nazywał się David Cooper - jeden z czołowych przedstawicieli ruchu zwanego antypsychiatrią . Różne śmiałe tezy głosił razem z kolegami, głównie sprowadzające się do przekonania, że to społeczeństwo jest chore, a nie człowiek. I ten Cooper np. (nie czytałam, ale słuchałam o nim w radiu) porównał świat społeczny do systemu pudełek, a życie do przemieszczania się pomiędzy pudełkami. Te pudełka określają w jaki sposób mamy żyć, od pieluch przez szkołę, pracę, po śmierć. Jeśli przemieszczasz się z pudełka do pudełka zgodnie z pewną społeczną wizją i społecznym porządkiem ( idziesz na studia lub do zawodówki, rodzisz w wieku 20 lub 30 lat, czytasz lub nie, słuchasz jazzu lub hip-hopu, chrzcisz albo nie chrzcisz itd.) , to jesteś normalny, a jeśli odbiegasz od schematu, ponieważ czujesz, że jest to jakiś rodzaj fałszywej egzystencji, że że masz inne marzenia, plany, potrzeby i że narzucone ci przez daną społeczność pudełka nie są twoje i w związku z tym szukasz własnej drogi, wtedy jesteś nienormalny, dziwny, zaburzony i tu mogłabym podać parę innych mniej eleganckich określeń. I nie dotyczy to wcale zabitych dechami wiosek, bo ci miastowi inteligenci bywają pozamykani w swoich pudełkach jeszcze szczelniej niż wioskowi ( No jak można nie umieć pływać?! No jak można nie jeździć na wakacje?! No co ty, szparagów nigdy nie jadłaś?! I moje ulubione: Jak będziesz miała własne dziecko...Jak wyjdziesz za mąż...bo to oczywiste, że wyjdę i urodzę, nie może być inaczej). Tak jakby to, że ktoś wybrał inaczej niż my i uszanowanie tego wyboru, miało stanowić zagrożenie dla naszej tożsamości (jeśli on jest normalny, to ja jestem nienormalny?)
Jeśli rodzisz się w społeczności w miarę spójnej pudełkowo i odpowiada ci to (inteligentne dziecko w inteligenckiej rodzinie, heteroseksualne w religijnej, mało bystre w mało bystrej itp.) nie odczuwasz tego tak bardzo. Trudniej (co nie znaczy gorzej) się żyje temu , kto postanowi jednak poszukać własnej drogi lub żyje w środowisku pudełkowo niespójnym jak nasz Młody, który choćby się zesrał do wszystkich rodzinnych pudełek naraz nie wejdzie. Może udawać że wchodzi, jak mój ojciec, który z każdym się zgadza, dzięki czemu każdy go uwielbia, a mimo tego uwielbienia najsmutniejszym i najbardziej samotnym jest człowiekiem ze wszystkich jakich znam.
Żałuję, że nie wiedziałam tego wszystkiego lat 15 czy 10, mniej bym może łez wylała. Nie zamieniłabym jednak swojego życia na system narzuconych mi pudełek, mimo świadomości, że Polska to kraj przeraźliwie pudełkowy i jeszcze nie raz usłyszę, że jestem nienormalna (delikatnie rzecz ujmując). Bo Polacy od nienormalnych lubią wyzywać. Takie są widać, nie inne, granice ich pudełek. Podobnie jeśli ktoś mówi, że czegoś nie potrafi sobie wyobrazić, świadczy to najczęściej jedynie o granicach jego wyobraźni. Co nie znaczy, że nie jest mi czasem przykro.
A Młodemu życzę wszystkiego, co najlepsze. Szanownemu również. Obaj są w podobnej sytuacji. Lawirują między pudełkami.
-
2018/07/31 21:28:07
Justku-dziękuję :-)