Chyba lepiej być samemu, ale z drugiej znów strony kiedy ma się tak liczną rodzinę wciąż coś się dzieje. Nie wiadomo co lepsze aby móc z pełną odpowiedzialnością powiedzieć, że jest się szczęśliwym :-
Liczniki odwiedzin
Kategorie: Wszystkie | W pigułce. | Wspomnienia. | x
RSS
poniedziałek, 29 lutego 2016

Zaczęło się od wyciągnięcia starej włóczki dla kota do zabawy. Dawno już nie szydełkowałam. Ostatnie rzeczy jakie zrobiłam to jakieś wdzianka dla lalek do znalezienia również pod tagiem "moje hobby".

Miś (przepraszam - Misia, bo to dziewczyna) to wspaniała modelka. 

Potem stwierdziłam, że Misia głupio wygląda siedząc "goła" w samych butkach ;-) Dorobiłam więc sweterek.

A na koniec wspomniane butki dla Królewny:

Inspiracje czerpałam stąd. Dobrze czasem odkurzyć wspomnienia z nauki rosyjskiego z czasów szkolnych ;-)  

Tagi: moje hobby
17:41, sokramka
Link Komentarze (2) »

Czas płynie, człowiek pracuje, ale nie tylko. Sobotę miałam naukową od 9.00 do 19.00. Nasz ostatni wykładowca zlitował się nad nami i zwolnił nas pół godziny wcześniej. Nowy semestr zapowiada się totalnie w skali light, bo i wykładowców znamy i przedmioty łatwe, bo wałkowane tematy od dawna. A propos wykładowców: ostatnio widziałam swojego profesora w telewizji TVN24. Wypowiadał się nt Komisji Weneckiej. Przyjemnie jest poczuć tę satysfakcję, że zna się tego człowieka z ekranu ;-)

W nawiązaniu do przyjemności to Szanowny powiedział mi ostatnio, że zachowuję się jakbym chodziła naćpana. Wszystkich kocham, do wszystkich się uśmiecham, ze wszystkimi rozmawiam, rzucam dowcipami, nawet na uczelni kolega powiedział, żebym dała namiar na mojego dilera ;-))))) Rzeczywiście - czuję się jak Stefan z rysunku Andrzeja Mleczki. Na marginesie; mojego ulubionego rysownika-satyryka.

Oprócz tego zaczęły mi wchodzić do głowy książki. Czytam bezproblemowo i zapamiętuję! Wróciłam do szydełka i udziergałam buciki i sweterek dla misia Mani. Piszę z pracy więc foty załączę w innym terminie.

Średni syn Szanownego szykuje się do chrzcin małej królewny. To drugie wnuczę mojego męża. Nie wiem czy wspominałam, ale jestem drugi raz Babcochą ;-) Dla małej królewny powstały więc mini buciki. Też zarzucę foto jak wrócę do domu.

Jednym słowem - jest super.

Boję się tylko, że taki stan naprawdę spowodowany jest zażywaniem antydepresantów i po odstawieniu leków wróci uśpiona we mnie jędza, która jeszcze nie tak dawno pokazywała swoją paskudną twarz raniąc wszystkich dokoła...

08:47, sokramka
Link Komentarze (4) »
środa, 17 lutego 2016

Przyznam, że praca w resorcie jest zajęciem specyficznym. Nie wiem czy śmiać się, czy martwić ;-) Cóż, więcej dodać nie mogę...

Miłego dnia wszystkim czytaczom i sporadycznym zaglądaczom!

:-)

Tagi: praca
09:41, sokramka
Link Komentarze (7) »
czwartek, 11 lutego 2016

Mija już drugi tydzień mojej nowej pracy. W zasadzie nic się nie zmienia, bo w firmie tez jakiś pomór panuje. Wszędzie inwentaryzacje, nawet zostałam wciągnięta w spisywanie państwowych zasobów. Wczoraj obrobiłam 300 kart ewidencyjnych i dzięki temu czas szybciej mijał.

Mam służbowego laptopa na biurku więc w wolnym czasie mogę zajrzeć np na bloga. Niektóre strony mamy blokowane, ale przykładowo FB nie. Choć ja i tak wolę na niego zaglądać ze swojego smartfona. Lepiej być grzecznym pracownikiem ;-)

Dziewczyny w pokoju mam w porządku. Jedna jest 50+ a dwie pozostałe 30+ Bezpośredni przełożony jest mniej więcej w moim wieku, tez spoko facet. Główny szef siedzi na drugim piętrze, my na parterze. Praktycznie widujemy się dwa razy w tygodniu.

Jestem zadowolona. Umowę mam klasycznie na trzy miesiące, potem będzie na rok, a trzecia juz na czas nieokreślony.

Oby tak dalej :-)

Tagi: praca
08:37, sokramka
Link Komentarze (6) »
środa, 03 lutego 2016

Po pierwszych dniach nic szczególnego nie ma do opowiadania. Na razie mnie szkolą, okładają regulaminami do czytania. Nie mam podłączonego ani komputera, ani telefonu. Ale spokojnie - wszystko w swoim czasie. W poniedziałek jeszcze wyszłam z pracy po 12.00, bo nie byłam jeszcze oficjalnym pracownikiem. Umowę podpisałam dopiero we wtorek.

Trochę jest ciężko, bo nie mam nic do roboty, a swoje 8 godzin muszę odsiedzieć. Pozostaje ulubiona książka. Zresztą dziewczyny same mi poleciły, żebym przez pierwsze dni brała ze sobą jakieś czytadło, bo się zanudzę. I chwilowa refleksja: już teraz wiem, dlaczego w poprzednim miejscu mojej pracy panie przesadzały kwiatki = z nudów. Trochę mnie to przeraża, bo nie jestem z tych co grzebie się w ziemi, ale z tych co lubi być przydatną i zajmować swój czas pracy produktywnie.

Co do zespołu, to jeśli nic się zmieni, to jestem przekonana, że trafiłam dobrze. Wiem, że za wcześnie oceniać ludzi, ale coś czuję i mam nadzieję, że mnie instynkt nie zawodzi. Do tego wszystkie trzy dziewczyny lubią niższe temperatury. Podobno jesteśmy jedynym pokojem na korytarzu, w którym jest czym oddychać ;-) Okno mamy uchylone cały dzień.

No i kolejna niespodzianka: muszę sobie wyrobić okulary. Przy badaniu wstępnym wyszło, że mam astygmatyzm i wadę wzroku do lekkiej korekcji. Rzeczywiście ostatnio narzekałam na fruwające literki na kartkach i mgłę przed oczami. Za zakup okularów dostanę zwrot kosztów - taka polityka firmy.

Minusem tej pracy jest daleki dojazd. Samochód odpada - warszawskie korki są czasem powodem wielkich frustracji. Ale pozostaje buspas i komunikacja miejska, która jest przecież niezawodna :-) Za to praca ma więcej plusów - regularne wypłaty, stabilność, umowa o pracę, a nie zlecenie, urlop, grusza, możliwość szkoleń... Brakowało mi tego...

Dziś dostałam pierwszą robotę, ręczne przepisywanie, dobre i to, bo czas szybciej mija. A jutro oczekuję przepustki, bo nie uśmiecha mi się znowu czekanie na wejście wśród ludzi z zewnątrz. 

Tagi: praca
18:44, sokramka
Link Komentarze (9) »