Chyba lepiej być samemu, ale z drugiej znów strony kiedy ma się tak liczną rodzinę wciąż coś się dzieje. Nie wiadomo co lepsze aby móc z pełną odpowiedzialnością powiedzieć, że jest się szczęśliwym :-
Liczniki odwiedzin

Wpisy z tagiem: pies

wtorek, 01 października 2013

Trochę spóźniona relacja, ale korzystam z wolnego kompa Szanownego. Otóż w niedzielę siedziałyśmy sobie z Małą same w domu. Miałyśmy spotkać się z koleżanką i jej córką, ale tamta się rozchorowała, a moja za chiny ludowe nie chciała iść na to spotkanie. Szanowny o 6.00 pojechał na grzyby z Uszakiem, jego dziewczyną – Okularnicą i jej matką. Mój  Młody o 7.00 pojechał pomagać swojemu „szefowi” z wolontariatu. Dla mnie psychiczny raj – pusty dom i tylko ja i najmłodsze dziecko. Z rozkoszą mogłam zabrać się za porządki „po swojemu”, za pranie „po swojemu”, za obiad „po swojemu”. Nikt nie dogadywał, przygadywał, przeszkadzał, wchodził w paradę, nikt nie brudził szklanek, kubków, sztućców, garnków. Nikt nie paradował w butach po całym mieszkaniu, nikt nie zostawiał po sobie okruchów, nie musiałam strzępić języka o NIC.

Około godz. 15.00 pojawił się w domu gość. Nie było w tym nic dziwnego gdyby nie to, że moje koty zaczęły panicznie uciekać na drapaka. Kiedy zobaczyłam Scareface’a strasznie się ucieszyłam, ale i zdziwiłam niebywale, bo przyprowadził ze sobą… psa.

Ten pies to właściwie suczka trzymiesięczna. Śliczny skundlony owczarek niemiecki. Ma oklapnięte uszka i oczy jak kot ze Shreka. Scareface i jego dziewczyna wzięli sunię ze schroniska. Podobno siedziała skulona w kącie boksu i oni (właściwie ona) natychmiast ją zauważyli. Myślałam, że chłopak przyjedzie ze swoją dziewczyną, nazwijmy ją Blondyna, bo widziałam jej zdjęcie na FB. Znałabym już dwie swoje synochy. Jednak kobieta jego serca była akurat w pracy.

Wracając do szczenięcia – zwierzę chciało się bawić z moimi kotami, ale one za nic w świecie nie miały na to ochoty. Najstarsza, Puma wskoczyła najwyżej i postanowiła być bacznym, niezaangażowanym obserwatorem. Dwa młodziaki różniły się w zachowaniu. Kocurek chował się za drzwiami, łóżkiem, gdzie się dało, ale z ciekawości wychodził i chciał podchodzić do psa. Kotka była bardziej bojowa. Nastroszyła się jak to koty potrafią, z wygięciem grzbietu włącznie i postanowiła bronić swojego terenu przed wrogiem jaki wszedł do jej domu. Wyglądało to komicznie.  

Sunia wyjadła kotom z misek całe mięsko (gotuję im serca z żołądkami i marchewką), wypiła im całą wodę i chciała wychłeptać mleko, ale Scareface ją skarcił i zabronił.

Przed 16.00 wrócili grzybiarze, wtedy to brat z bratem zasiedli razem przed komputerem, a sunią zajęły się dziewczyny (moja Mała i Okularnica). Pod wieczór chłopak musiał wracać już do mieszkania, które wynajmuje wraz ze swoją dziewczyną. Zauważyłam, że zrzucił trochę kilogramów, choć on zaprzeczył.

Nie wiem kiedy teraz pasierb mój znowu nas odwiedzi, w każdym razie koty jeszcze długo obwąchiwały miejsca, w których pies zostawił po sobie ślad ;)

15:43, sokramka
Link Dodaj komentarz »