Chyba lepiej być samemu, ale z drugiej znów strony kiedy ma się tak liczną rodzinę wciąż coś się dzieje. Nie wiadomo co lepsze aby móc z pełną odpowiedzialnością powiedzieć, że jest się szczęśliwym :-
Liczniki odwiedzin

Wpisy z tagiem: aborcja

poniedziałek, 19 września 2016

W niedzielę poszłam na kolejną manifestację związaną z projektem ustawy o całkowitym zakazie aborcji w naszym kraju. Projekt jaki będzie poddany pod głosowanie w Sejmie obejmuje całkowity zakaz aborcji, nawet gdy ciąża zagraża życiu kobiety, pochodzi z gwałtu, lub jest wynikiem kazirodztwa, bądź płód jest nieodwracalnie uszkodzony. Do tego w projekcie są kary dla kobiet, które poroniły oraz dla lekarzy, którzy "pomagali" w tym procederze. W projekcie spotykamy się również z ograniczeniem dostępu do środków antykoncepcyjnych oraz do badań prenatalnych. Niczym w Salwadorze, gdzie kobiety siedzą w więzieniach za poronienia bądź próby usunięcia niechcianych ciąż.

Sama manifestacja, zapowiadana już od dawna i ogłaszana na łamach FB, była bardzo mało rozpowszechniona w mediach. Praktycznie nigdzie na żadnym portalu nie widziałam wzmianki o tym wydarzeniu. I to moim zdaniem skutkowało niewielką ilością przybyłych na miejsce.

Była Kazia Szczuka, Basia Nowacka, Marta Frej, Maja Ostaszewska, zabrakło Doroty Wellman, która usprawiedliwiona była chorobą kogoś bliskiego z rodziny. Sama czułam się jakoś dziwnie. Do tej pory zawsze chadzałam na takie wydarzenia z kimś, bo posiadam fobię przed tłumami i zwyczajnie nie odnajduję się na takim zgromadzeniu. Nie było Bezcielesnej - nie mogła, nie było mojej koleżanki z KODu - nie mogła, była poza Warszawą, nie było tez moich koleżanek (pary), które również opuściły stolicę na ten czas. Postałam pod murem, posłuchałam Marii Peszek, wojowniczych okrzyków i poszłam.

Czułam się zawiedziona małą ilością walczących o SWOJE prawa kobiet. O prawa swoich córek, swoich sióstr, kuzynek, nastolatek, które wchodzą w dorosłe życie. Minister zdrowia K. Radziwiłł powiedział niedawno, że pigułki "po" będą w sprzedaży tylko na receptę; "Tego typu produkty są po prostu niebezpieczne, dlatego, że powinny być używane tylko zgodnie ze wskazaniami lekarskimi. Dziś wiemy, że mamy do czynienia z sytuacjami, gdzie dziewczynki przyjmują tego typu środki kilka razy w ciągu miesiąca" - to słowa przytoczone z wypowiedzi ministra. Ciekawe skąd minister zaczerpnął takie statystyki?

Przypomina mi się Rumunia za czasów Nicolae Ceausescu. Gdzie władający państwem nakazał bezwzględnie rodzić kobietom dzieci, w celu zwiększenia demograficznego kraju. Niestety - plany przyniosły skutek odwrotny do zamierzonego. Tysiące dzieci znalazły się w przepełnionych domach dziecka, bo biedne rodziny nie dawały sobie rady przy tak licznym potomstwie. Na ludzi, którzy posiadali mniej niż pięcioro dzieci nałożono bardzo wysokie podatki, środki antykoncepcyjne wycofano ze sprzedaży i skutkiem czego nastąpił wzrost "siły gospodarczej" kraju. Ale niestety jakim kosztem???

Pewien mały, ale jakże wielce groźny człowiek chyba chce osiągnąć to samo, lub coś podobnego. Do tego reforma szkolnictwa, wprowadzenie wychowania patriotycznego oraz akceptacja ONRowskich zgromadzeń, ma chyba na celu wytworzenie nowego Polaka o nacjonalistycznych i ksenofobicznych cechach.

Ale miało być o kobietach, a zeszłam ostro na politykę. Choć w sumie ustawa o prawach kobiet to też element polityki. I tak bardzo zabolało mnie to, że na samej manifestacji było nas, babek, tak niewiele. Kilkaset raptem.

Wiele osób mówi o ucieczce z tego zacofanego kraju, ja nie chcę uciekać, choć swojemu synowi i bratu mówię to dość często. Jeśli nie ma i nie będzie tu perspektyw i nic ich tu nie trzyma, niech budują swoje życie w innym, bardziej cywilizowanym i mniej ksenofobicznym kraju. Kraju tolerancji i swobody religijnej. Nie ważne gdzie.Marzę o wolnej, światłej Polsce...

poniedziałek, 11 kwietnia 2016

Zaczął się już w piątek. Umówiona z dawno nie widzianą koleżanką postanowiłam zawitać na piątkowej demonstracji w obronie ustawy antyaborcyjnej. Bo jestem za aborcją w tych trzech przypadkach dostępnych dziś, a nawet mogłoby to prawo zostać zliberalizowane. Tak, tak - ja i demonstracja - coś niebywałego, prawda? Jednak jeśli ktoś próbuje uprzedmiotowić kobiety i sprowadzić je do roli inkubatora to i we mnie coś się zagotowało. Widziałam nawet taki transparent: "zasadniczo nie chodzę na demonstracje, ale teraz to już się wkurwiłam". Tak samo i ja.

Piątkowy wiec zgromadził mało narodu, ale był bardzo ciekawy merytorycznie. Żadnych zbędnych okrzyków, ataków czy sloganów zabijających główną idee. Zrobiono nam wspólne zdjęcie i gdyby oko obiektywu aparatu fotograficznego przesunęło się o kilka centymetrów, byłabym na stronie Frondy jako "margines społeczny, czyli kobieta z wieszakiem w dzisiejszej Polsce" ;-)

Ponieważ język wroga należy znać, oprócz portalu Fronda zaglądam jeszcze na niezależną.pl ;-)

W sobotę była już ze mną Bezcielesna oraz koleżanka z piątkowego spotkania. I tu myślałyśmy, że treści ideowe demonstracji będą o wiele ciekawsze niż z dnia poprzedniego. Nie wiem jak Bezcielesna, ale ja i moja koleżanka odniosłyśmy wrażenie, że to spotkanie rozhisteryzowanych dziewcząt, domagających się "fruwającej waginy pośród chmur". Tak, tak, jeden z takich tekstów wleciał do naszych uszu. To był zdaje się tekst jakiejś piosenki.

Po kilkukrotnym machaniu wieszakiem z napisem: "moja macica = mój wybór" ;-) postanowiłyśmy zmyć się zniesmaczone do najbliższej knajpki na kawę. Przyjemniej jest porozmawiać o rzeczach słusznych w inteligentnym towarzystwie niż słuchać rozwydrzonych bab.

Szczerze - zawiodłam się troszkę na sobotniej demonstracji.

W niedzielę zajęłam się domem, choć nie do końca, bo znowu dopadł mnie "zespół niespokojnych rąk". Wydziergałam na szydełku komplet dla lalki. Zdjęcia później, bo robi się jeszcze panier pod suknię dla lalki. Kto nie wie co to - niech sobie wygoogla. Sama tez nie byłam tak oświecona jak się to to zwie i musiałam szukać po hasłach skojarzeniowych.

Tym czasem jest poniedziałek - masa roboty, dwa wnioski do przygotowania, jeden do poprawy.

Miłego tygodnia życzę wszystkim Czytaczom, Przyjaciołom, Znajomym i Wrogom ;-)