Chyba lepiej być samemu, ale z drugiej znów strony kiedy ma się tak liczną rodzinę wciąż coś się dzieje. Nie wiadomo co lepsze aby móc z pełną odpowiedzialnością powiedzieć, że jest się szczęśliwym :-
Liczniki odwiedzin

Wpisy z tagiem: przyroda

poniedziałek, 27 marca 2017

Niedziela skłoniła nas do wiosennych porządków. To znaczy bardziej Szanowny wziął się za uprzątnięcie ganku oraz.... uwaga - umycie okien gankowych! Serio. Mój mąż z założenia nie sprząta, nie myje więc również okien (za to robi inne pożyteczne rzeczy ;-)) Tak więc wielkim dla mnie zdziwieniem była praca mojego Szanownego.

Przy okazji mycia okien okazało się, że mamy dzikiego lokatora. I teraz uwaga - uprasza się wszystkie wrażliwe osoby o nie czytanie dalszej części wpisu albowiem będzie on zawierał opisy owadów i innych drażliwych rzeczy dla oka ludzkiego. Akurat w moim przypadku nie wpłynęło to na moje samopoczucie, ale już nasza córka prawie płakała jak Szanowny zaczął opowiadać. Skończył szybciej niż zaczął, żeby jej nie denerwować.

Tak więc zacznę od przeszłości. W zeszłym roku latały po naszym ogrodzie dziwne osy. Małe, chude, raczej niegroźne, nie atakowały nas, było ich może dwie / trzy sztuki. Zastanawialiśmy się z Szanownym co to za owad, bo pierwszy raz coś takiego widzieliśmy na oczy. W tym roku przy okazji sprzątania na ganku mąż odkrył siedlisko kokonów. Zrobił zdjęcie, które pozwolę sobie zamieścić, żeby każdy miał pogląd na to, co go może spotkać we własnym domu. Jest to bowiem gatunek nowy, który nie występował do niedawna w Europie, podobno budzi zainteresowanie biologów, naukowców, nie jest to owad, który rezyduje u nas na stałe.

Owad ten nazywa się gliniarz naścienny. Na Wikipedii jeszcze nie znalazłam opisu, ale wpadłam na bardzo ciekawy blog, w którym autor dokładnie opisuje pochodzenie tego owada oraz jego zachowanie. Proszę zajrzeć, jeśli ktoś ciekawy.

A znalezione kokony w szczelinach okiennych naszego ganku prezentują się tak:

Oczywiście foto zrobione jest w powiększeniu. Rozmiar jednego kokona wynosi niecały 1 cm. Nawet trochę mniej. Na blogu, który pozwoliłam sobie zacytować jest zdjęcie tej egzotycznej osy. Z tego co wyczytałam - nie atakuje ludzi, żywi się pająkami na etapie larwalnym, natomiast po przepoczwarzeniu spożywa nektar kwiatów.

Gdyby ktoś z Was spotkał tego dziwnego owada w swoim otoczeniu - szukajcie kokonów na strychach, w różnego rodzaju szczelinach, gdzie ludzkie oko nie sięga ;-)

P.S. dokonałam małej zmiany tytułu, bo wstyd jak cholera pomylić botanikę z entomologią :-D

09:27, sokramka
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 04 kwietnia 2016

Miał być naukowo-uczelniany, ale pojechałam tylko podstemplować legitymację i stwierdziłam, że więcej stracę siedząc na nudnych wykładach, niż będąc w tym czasie w domu. I rzeczywiście. Do skończenia był kocyk ;-) do posprzątania wykładzina w przedpokoju z ptasich piór (efekt kociego śniadania). Potem przyjechali do nas Scareface z Blondyną i Królewną.

W domu obserwowałam przyrodę. Tak, tak - ja obserwowałam przyrodę ;-) ale kwiatów nadal nie lubię i chyba się nie przekonam. No chyba, że kiedyś..... i nie mów nigdy - nigdy ;-) Otóż okazuje się, że mamy w oczku żaby, które złożyły skrzek. Tak więc będą kijanki i małe żabki. Już można usłyszeć o świcie i wieczorami miłe da ucha żabie gruchanie. Boimy się tylko czy czasem nasze koty nie będą chciały potraktować żabek jako przystawkę przed obiadem :-( Ale miejmy nadzieję, że tak nie będzie.

Kocyk ukończyłam w niedzielę. Został spakowany i w najbliższym czasie powędruje do Królewny. Niedzielny obiad skończył się w końcu otwarciem sezonu grillowego, zimnym piwem i siedzeniem obok chłopa i córki na ławce podwórkowej. Miło.

A poniżej moja przyroda domowa:

I ukończony kocyk:

Miłego poniedziałku! I całego nadchodzącego tygodnia ;-)