Chyba lepiej być samemu, ale z drugiej znów strony kiedy ma się tak liczną rodzinę wciąż coś się dzieje. Nie wiadomo co lepsze aby móc z pełną odpowiedzialnością powiedzieć, że jest się szczęśliwym :-
Liczniki odwiedzin

Wpisy z tagiem: wybory

piątek, 15 maja 2015

Że w poniedziałek, 25 maja b.r. obudzę się w Dudolandzie. Że we wtorek pan Duda, nikomu nieznana marionetka w rękach Jarosława rozpocznie powolny proces destrukcji naszego kraju. 

Boję się, że zostanie wstrzymany rozwój gospodarczy, że zahamowany zostanie rozwój cywilizacyjny, że będziemy powoli odsuwani od Unii Europejskiej, że wolność człowieka zacznie przypominać tę z lat komunizmu.

Boję się obudzić w IV Rzeczpospolitej Kaczej z Pawłowską, Sobecką i Macierewiczem w rolach głównych. 

Nikt nie jest doskonały, nie znam człowieka, który nie popełniłby w życiu żadnego błędu. Nie lubię fanatyzmu i oszołomów. Wole spokój i przewidywalność. Dlatego mimo nazywania nas, przez Jarosława "ludźmi o niskiej inteligencji", w niedzielę 24 maja zagłosuję na Bronka. 

Pomimo tego, że od wielu lat moja głowa skierowana jest w lewą stronę polityki, wolę byle jakie centrum niż skrajną, fanatyczną, zabetonowaną w rozwoju prawicową konserwę. 

21:17, sokramka
Link Komentarze (8) »
czwartek, 07 maja 2015

10 maja wybieramy Prezydenta, a mnie się znowu udało wkręcić w silną grupę pod wezwaniem ;) Cieszę się, bo żadna kasa na chodniku nie leży, a i lokalizacja blisko miejsca zamieszkania i zespół już częściowo znany. 

Zastępcą szeryfa niestety nie będę, ale i zwykłe członkostwo w komisji fajną sprawą jest. Było już ogólne zebranie, a w sobotę rano biegniemy na liczenie kart do głosowania. Niedziela będzie pracowita ;)

Tagi: wybory
13:49, sokramka
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 01 grudnia 2014

Nie, nie zagrałam w żadnym westernie, ani nie zmieniłam (jak na razie) pracy ;) Zwyczajnie; dzięki uprzejmości mojej dobrej koleżanki znalazłam się wczoraj w Komisji Wyborczej jako Zastępca Przewodniczącego. 

Po pierwsze: żadna kasa na chodniku nie leży, tylko ją trzeba sobie wydeptać, wypracować, wynaleźć. Po drugie: to nie moja pierwsza przygoda z wyborami od drugiej strony więc sprawę jakby miałam obcykaną. Po trzecie: trafiłam na super zespół i bardzo dobrze mi się pracowało podczas niedzielnego, popołudniowego dyżuru. 

A z liczeniem nie było większych problemów, jak w przypadku pierwszej tury i wyborów samorządowych. Tylko jedna różowa kartka (w Warszawie) i dwóch kandydatów. Poszło szybko, gładko i bezboleśnie. Mąż zaufania oczywiście obecny był. Przecież nie mogło być inaczej. Kontrola czy aby nie fałszujemy wyborów, czy czasem nie wyciągamy z rękawa dodatkowych kart i nie nanosimy dodatkowych krzyżyków. 

Ubrać sie musiałam odpowiednio, a jakże, tylko ja nie cierpię takich wyśrubowanych strojów jak ciągnące się pod pachami koszule, marynarki i tym podobne wystawne ciuchy, sukienek, spódnic nie znoszę, nie mam w garderobie. Jednakowoż ukłon w stronę Fischerwoman - Ty wiesz za co ;) 

W sumie w domu mogłam być już o 23.00, ale jak zwykle trzeba było czekać na właściwą pracę systemu komputerowego. Do chałupy dotarłam przed 1.00 ciemną nocą. Dobrze, że OKW blisko była ;) W domu ciemno, wszyscy spali, Mania jak zwykle z tatusiem, złapałam więc swój kochany jasieczek i uwaliłam się szczęśliwie umęczona do łózka mojej córki, które przecież stało puste ;)

Tagi: wybory
13:56, sokramka
Link Komentarze (4) »