Chyba lepiej być samemu, ale z drugiej znów strony kiedy ma się tak liczną rodzinę wciąż coś się dzieje. Nie wiadomo co lepsze aby móc z pełną odpowiedzialnością powiedzieć, że jest się szczęśliwym :-
Liczniki odwiedzin

Wpisy z tagiem: polityka

środa, 30 listopada 2016

Dużo mówimy ostatnio o polityce. I w domu i w pracy. W pracy trafiłam akurat na taki zespół, który jest absolutnie anty-PIS i to mi się podoba, bo przynajmniej w kwestiach polityki nie musimy się przed sobą kryć. Czasem zastanawiam się jednak, jakie przemyślenia kierują ludźmi, którzy jawnie przyznają się do tego, że na wybory nie chodzą i nie głosują ponieważ oni wszyscy tam - wyżej, to jedna wielka klika złodziejska i kto by nie doszedł do stołka to i tak będzie kradł. 

No cóż. Osobiście uważam, że jest to wielce prawdopodobne, chociaż żadnego posła nigdy za rękę ja nie złapałam ;-) Nawet taki szlachetny premier Kanady Justin Trudeau ostatnio miał jakieś nieprzyjemności (szczegółów nie znam, nie doczytałam), ale prezydent Barack Obama pozostawił po sobie bardzo przyjemne wspomnienia. Żadnych afer czy niewyjaśnionych sytuacji. Dla czego u nas w kraju nie może tak być?

Jako lewaczka od lat, moje upodobania polityczne kierowały się zawsze w stronę SLD. Stracili w moich oczach kiedy w strukturach partii nie było widać nikogo innego tylko Leszka. Wszędzie Miller, Miller, Miller. Miałam już dość oglądania jego gęby z tym ironicznym uśmieszkiem i brakiem pomysłów na dobrą Polskę. Nie dopuszczał nikogo z młodych do głosu, a miałam w pewnym momencie nadzieję, że Wojtek Olejniczak wypłynie na szerokie wody polskiej polityki. Była jeszcze Kasia Piekarska, Marek Borowski (SDPL) - to byli ludzie, do których miałam (jako wyborca) zaufanie. Potem pojawił się Palikot i realna szansa oddzielenia państwa od kościoła. Niestety plany nie wyszły, a sam Janusz został zepchnięty na margines. Swoją drogą jego zachowanie spowodowało, że wielu moich znajomych, którzy byli po jego stronie zniesmaczyli się strasznie i szukali dalej swojego kandydata. I pojawiła się Basia Nowacka. Córka zmarłej tragicznie Izabeli Jarugi-Nowackiej, która też jako polityk (działaczka Ligi Kobiet Polskich) była przeze mnie podziwiana. Baśka jest mi bliska światopoglądowo, wiekowo (jest z mojego rocznika) wywodzi się z Ruchu Palikota i sprawuje pieczę nad fundacją imienia swojej matki. Niestety w ostatnich wyborach nie dostała się do Sejmu ponieważ weszła w koalicję Zjednoczona Lewica, która musiała przekroczyć ośmioprocentowy próg wyborczy i niestety nie udało im się to.

Tyle z mojego punktu widzenia. Wracając do nurtującego mnie pytania co myślą ludzie, którzy: albo nie głosują, albo chodzą na wybory i oddają pustą kartkę. Ja wiem, że demokracja to rządy ludu i każdy ma prawo własnym sposobem wyrazić swoje zdanie, ale nie zgadzam się z twierdzeniem, że nie branie udziału w wyborach bo "nie ma na kogo" nie jest przyczyną dojścia do władzy najgorszych szumowin. Tak, tak, piję tu do naszego aktualnego rządu. Ci, których znam, którzy nie głosowali lub oddawali pustą kartkę absolutnie nie mają sobie nic do zarzucenia. A narzekań końca nie widać. PIS be, PIS głupi, rujnuje kraj. Tak właśnie jest, to czemuś człowieku nie głosował? Powtórzę: argument, że nie było na kogo do mnie nie dociera.

Aktualnie mamy tak skonstruowaną sytuację w kraju, że PIS ma i Sejm i Senat i Prezydenta i media publiczne i nie jest w stanie przekazać żadnego słowa złego na temat swoich poczynań. Prokurator Piotrowicz obroni, marszałek Kuchciński zagłuszy, a Prezydent Duduś przyklepie. Pełna propaganda sukcesów obecnej władzy.

Nie myślałam, że dożyję czasów, kiedy będę musiała obawiać się o poziom kształcenia historycznego mojego dziecka, kiedy przez myśl przejdą mi aresztowania za demonstracje nie związane z prorządowymi pomysłami. Dusze się w tej Polsce, a z drugiej strony nie chcę myśleć jak wiele ludzi, że "z tego bajzlu należy spierdalać". Dlaczego uciekać? Zostawić kraj w łapach oszołomów i ich wyborców - buraków/cebulaków, którzy zostali kupieni 500+, 4000+, a zaraz się okaże i że program mieszkanie+ jest cudownym przedsięwzięciem...

8 lat rządów PO nie spełniło moich oczekiwań, ale nie było aż tak źle jak obecnie. Od początku byłam przeciwna przejęciu rządu przez panią Kopacz po wyjeździe do Brukseli Tuska, choć moja blogowa koleżanka mówiła, żeby dać jej szansę. Niestety pani premier nie wykorzystała jej, ale nie naraziła Polski na ruinę jak wspominała Szydełkowa w kampanii. Dziś, przy rządach "brochy" PKB leci na łeb, poziom zadłużenia kraju sięga rubikonu, ale taki szary wyborca PIS tego nie widzi. Widzi tylko to, że wyciągają brudy z czasów PO i pokazują publicznie złodziei. Wszystko co należało do pracy poprzedniego rządu musi być zniszczone w imię zemsty małego, zakompleksionego człowieczka.

Pracuje w instytucji publicznej bezpośrednio związanej z jednym z ministerstw. Nie ukrywam, że boimy się co zastaniemy jutro. Nie wszyscy jednak podzielają mój strach...

Tagi: polityka
08:56, sokramka
Link Komentarze (3) »
środa, 20 lipca 2016

Nie mogę powstrzymać się od komentarza nt. obecnej sytuacji w moim kraju. Tego już dla mnie za dużo. Staram się trzymać nerwy w ryzach, ale ciężko mi to wychodzi. Nie chciałam obudzić się w Pislandzie i zawsze zależało mi na tym, żeby mój kraj wciąż się rozwijał, parł do przodu w rozwoju gospodarczym, stawał się ostoją tolerancji, otwartości na inne kultury, krajem, z którego pochodzić będą wielkie umysły naukowe.

Teraz widzę, że stajemy się ksenofobicznym, rasistowskim landem, w którym strach przyznawać się do innej wiary niż katolicka, w którym za otwarte poglądy w temacie tolerancji dla innego koloru skóry, wyznania czy orientacji seksualnej można zwyczajnie dostać po pysku. Jesteśmy tak podzielonym narodem, że dawno już tak nie było. Im bardziej ktoś pokazuje, że jest "lewacki" tym więcej "prawaków" wokół niego chcących go zlinczować. Im więcej głosów za edukacja seksualną, tym więcej głosów o mordercach nienarodzonych dzieci.

A politycy jeszcze tę sytuację podkręcają. Politycy obu stron, niestety, bo trudno teraz znaleźć w parlamencie osoby zrównoważone psychicznie i godne pełnienia funkcji posła.

Ale cóż - jaki naród - taki parlament :-(

Zazdroszczę Słupskowi Biedronia, zazdroszczę Europie Tuska. Nie byłam nigdy zwolenniczką PO, moja formacja polityczna rozpadła się jak bańka mydlana i jestem świadoma kto przyłożył do tego rękę. Na szczęście już nie muszę tego pana więcej oglądać.

Dziś jeszcze mocno nie widać efektów rządzenia obecnej władzy, ale za rok, dwa cofniemy się chyba do epoki kamienia łupanego i wtedy naprawdę będziemy Polską w ruinie. Staram się rozumieć wyborców PIS, ale nie znajduję racjonalnego wyjaśnienia. Enklawy pisowe, znajdujące się najczęściej w małych miejscowościach i na wsiach są szczęśliwe z otrzymanego 500+. Sprawa naruszenia trójpodziału władzy w ogóle ich nie interesuje. Nie wiedzą co to Trybunał, niezawisłość sądów. Wynika to niestety z braku edukacji. A prostym ludem łatwiej się rządzi. Ciemny lud wszystko kupi.

Obrońcy życia nienarodzonego, przeciwnicy aborcji są zwolennikami kary śmierci. Czy to jest normalne? Skoro bronisz życia, broń pod każdym względem, nie wybiórczo. 

Matko, jakie to jest smutne i porażające zarazem.

Moja Mama dużo ze mną rozmawiała, mówiła jak ważna jest w życiu własna praca, nauczyła mnie samodzielności. Nigdy nie wyciągaliśmy rąk po zasiłki (zdarzało się w chwilach nagłej utraty pracy) ale życie na koszt państwa nie było celem samym w sobie. Moim dzieciom też staram się wpajać wartość pieniądza poprzez własne czyny.

Scareface'a szwagierka to typowy Pisuar. Miejsce urodzenia: mała mieścina w województwie mazowieckim. I te jej teksty: gdyby nie PIS, to nie miałaby 500+. Powalające.

Do tego Europa płonie. Płonie ze strachu, z nienawiści, z zemsty, z podłości. To wszystko daje mi dużo do myślenia.

Ludziom inteligentnym zaczynają puszczać nerwy. Dlaczego nie możemy żyć w symbiozie kulturowej? Komu przeszkadza czarnoskóra kobieta na bazarku wśród białych, kupująca pomidory? Komu przeszkadza muzułmanka w chuście na głowie? Czy jeśli u mnie w domu zamiast krzyża na ścianie będzie wisiała ogromna litera A, to mam się spodziewać agentów jednej słusznej wiary o 6.00?

Ostatnio czytałam wywiad w Polityce z Tuskiem. Mówił racjonalnie, że nic nie możemy teraz zrobić. Żaden pucz nie jest nam potrzebny, bo zamienimy się w tych samych, którzy teraz nami rządzą. Potrzeba mądrze wypracować stronę opozycyjną i poczekać do następnych wyborów.

Tylko czy ja mam siłę na to czekanie? :-(

 

Tagi: polityka
08:48, sokramka
Link Komentarze (8) »
poniedziałek, 20 czerwca 2016

Już niedługo wakacje, wakacje.... Miałam w czasie weekendu ostatni zjazd. Luzik mnie ogarnął, bo to tylko formalności: wpisy i drobne zaliczenia. Żadnych egzaminów, stresów i nerwów. Niestety nie wszyscy wykładowcy byli dostępni od ręki ;-) miałam więc dłuższą przerwę w ciągu dnia sobotniego. Postanowiłam wybrać się do dawno nie widzianej koleżanki na kawę. Po drodze miło było spotkać Bezcielesną z Wiertką: dziewczyny miały w planach sadzenie kwiatków na balkonie. Podziwiam - to zupełnie nie moja bajka :-D

Późnym popołudniem dojechałam do domu. Wcześniej zostałam uprzedzona przez Szanownego, że przyjechali teściowie mojego pasierba, Scareface'a. W sumie miałam pierwszą, większą możliwość poznania tych ludzi, bo na ślubie młodych byliśmy tylko z daleka i na "dzień dobry". Teraz postanowiłam podejść do towarzystwa, uścisnąć rękę i spróbować zamienić kilka słów. Po kilku minutach okazało się, że niestety jest to zbyt duże zderzenie różnych kultur i nie ma sensu, żebym przesiadywała w tym towarzystwie. Po pierwsze: na stole obok potraw z grilla znalazła się wódka. Nie znoszę jej, a wiadomo - większość małomiasteczkowej społeczności nie wyobraża sobie imprezy bez wódki. Po drugie - tematy jakie próbowali narzucać goście to przede wszystkim krytyka świata ich otaczającego i ciągłe pretensje jak to im jest źle. No i po trzecie - to zatwardziałe Pisiorki. O tym, jak zbawienne jest 500+ oraz przyszłościowy program Mieszkanie+ nie chciałam juz słuchać. Za to Szanowny z chęcią został i zachęcony tematem przekomarzał się z nimi ostro.

Tak na marginesie wspomnę, że ja już dawno wiem, że PIS to nie partia, to stan umysłu. Tak jest tez w przypadku rodziny żony mojego pasierba. To zderzenie dwóch różnych kultur. Kiedy na stwierdzenie mojego męża, że nigdy, ale to nigdy nie zagłosowałby na partię jaśnie panującego prezesa, matka żony pasierba z wyrzutem zapytała: a na co? może na PO? I nawet próba wyjaśnienia im, że przecież w parlamencie nie ma tylko tych dwóch partii, że są inne opcje, nie przyniosła żadnego efektu. Oni mają wbite do głowy przez księdza z ambony, że PO jest złem, a PIS jest rycerzem zbawiennym na białym koniu. Oni nie rozumieją zasad ekonomii, że na 500+ komuś trzeba zabrać, że to nie są pieniądze z nieba, że Polska w ruinie, to dopiero będzie, jak Pisiory wydoją z budżetu wszystko co się da. Takie rzeczy są niezrozumiałe dla tej małomiasteczkowej społeczności. Rozmowa się nie kleiła.

W niedzielę była powtórka z uczelni - szybkie zaliczenia i wpisy. Potem małe przemeblowanie w domu. Postanowiliśmy poprzestawiać trochę meble w Mani pokoju. Właściwie to była moja inicjatywa, a Szanowny mi prężnie asystował ;-)

Podczas obiadu jaki żona mojego pasierba przygotowała dla swoich rodziców usłyszałam ze swojej kuchni podwórkowe rozmowy. Były to opinie o pierwszej synowej mojego męża. Okularnica niestety ma problemy z wejściem w rolę matki. Pisałam o tym jak ciężko jej się zajmować Małym, jak wiele błędów popełnia i jakie są tego konsekwencje. Blondyna, druga synowa mojego męża stwierdziła, że tej pierwszej nienawidzi, bo jak można tak zaniedbać opiekę nad dzieckiem. W sumie to nie moje małpy i nie mój cyrk, ale uważam, że zamiast wyrzucać z siebie krytykę, może należałoby tej pierwszej dziewczynie jakoś pomóc? Zapytać z czym sobie nie radzi. Z takich właśnie nieporozumień wynikają późniejsze, dalekosiężne antypatie rodzinne. Wiem też, że SS czyli była żona Szanownego również ma pretensje do synowej i nie pochwala formy opieki nad swoim wnukiem. Ale żeby wspomóc - nie robi nic.

Cóż, takie życie.

Dziś zastał nas deszcz, dobrze, bo nie jestem zwolenniczką upałów, jak zresztą większość już wie. Poza tym ziemia też potrzebuje pić.

Miłego poniedziałku!

wtorek, 25 sierpnia 2015

6 września podobno mamy zarządzone jakieś referendum.

Pffffff.

Mnie na nim nie będzie. Nie bojkotuję referendum, bo samo słowo "bojkot" brzydko mi się kojarzy ;) To tak jak z ostatnim "bojkotem" sklepów Biedronka przez portal Fronda z powodu sprzedaży "podejrzanej" książeczki. Ten "bojkot" nie tylko wzbudził we mnie czysty śmiech, ale i szczerze zainteresował sprawą i rzeczoną książeczką. Niestety, pomimo szczerych chęci zakupu, w mojej "Biedronkowej" okolicy książeczki nie ma. 

Ale wracając do referendum-nie pójdę i już. Jeśli frekwencja wyniesie poniżej 50% uprawnionych do głosowania, wtedy wynik referendum będzie nie ważny. 

Po pierwsze: pytania, jakie znajdą się na kartce referendalnej nijak mają się do Art. 125 Konstytucji RP. Artykuł ten jasno mówi: "W sprawach o szczególnym znaczeniu dla państwa może być przeprowadzone referendum (...)." O szczególnym. A więc w zasadzie tylko pytanie o JOWy mogłoby być pytaniem właściwie postawionym. Reszta, jak finansowanie partii z budżetu państwa oraz rozstrzyganie wątpliwości co do wykładni przepisów prawa podatkowego mogliby sobie darować. 

Po drugie: jestem przeciw JOWom. Czyli w tym przypadku myślę jak PIS :D Jestem PISior. Tzn z przekonania nie jestem, ale z tego pytania wynika, że tak. Dobre. JOWy doprowadziłyby do okupacji politycznej jedynie dwóch słusznych partii. Nie byłoby miejsca na partie drobne, o których mało się pisze, mówi, które jednak w obecnym systemie parlamentarnym mają zawsze szanse na jakiś mandat. Partia Razem, czy Zieloni w JOWach nigdy nie dostałaby się do Sejmu. 

Po trzecie: nie ma po trzecie, bo uważam, że obecnie panujący system demokracji parlamentarnej nie powinien być bojkotowany (znowu to słowo ;)) i zmieniany na system demokracji bezpośredniej, w którym to ciemny lud swoimi głosami chce rządzić państwem. 

Referendum wyznaczone na jesień, podobno w planach połączone z wyborami parlamentarnymi to jawna manipulacja PISiorów. Duda powiedział, że taka opcja będzie zwyczajniej tańsza od zarządzenia referendum w innym terminie. A ja uważam, że i tak trzeba będzie wydać dodatkowe pieniądze na sporządzenie np. odpowiednich (innych, dodatkowych) list wyborców. No bo jak damy wyraz temu, że np. w wyborach parlamentarnych chcemy uczestniczyć, a w referendum już nie? Przypomnę, że do referendum wiążąca jest frekwencja. Dodam jeszcze, że odmawiając pobrania karty referendalnej, publicznie deklarujemy swoje poglądy. Takie naginanie prawa i przyciąganie ludzi do urn nie podoba mi się. To jest tak, że wiele osób nie wie, że nie musi uczestniczyć w obu przedsięwzięciach. To tak jak z religią i etyką w szkołach: można zapisać dziecko na religię, ale można też zapisać na etykę. Może chodzić na obydwa zajęcia. Można też nie zapisywać syna/córki na żadne ze wspomnianych przeze mnie zajęć i też będzie dobrze. Religia i etyka to zajęcia dodatkowe. Nie obowiązujące. 

Mam jednak nadzieję, że Senat nie zgodzi się na "dolepienie" referendum do jesiennych wyborów i wtedy będę mogła z podniesioną głową oddać swój głos na Barbarę Nowacką ze Zjednoczonej Lewicy. 

I na koniec strzelając śmiechem; otrzymane smsem: "Czy jest Pan/Pani za posyłaniem sześciolatków do Lasów Państwowych i pozostawianie ich tam aż do osiągnięcia wcześniejszego wieku emerytalnego?"

:)))))))))

Tagi: polityka
16:18, sokramka
Link Komentarze (1) »
czwartek, 30 lipca 2015

 

Bardzo, bardzo trafne spostrzeżenia. Ja też czytam prawicowe portale, wszak język wroga trzeba znać ;) No i ta mina Prezesa na zamieszczonym zdjęciu - bezcenna. 

Podpisuję się pod tym listem obiema rękami i nogami też ;)

Tagi: polityka
17:38, sokramka
Link Komentarze (1) »
wtorek, 30 czerwca 2015

Zakładając bloga obiecałam sobie, że tematy religijne i polityczne zostawię na prywatę, bo poglądy są jak dupa i każdy ma swoje, ale jakoś muszę złamać swoje postanowienie ;)

Na jesieni, jak wiadomo, wybierzemy nowy rząd. I jestem przekonana w 98%, że będzie to rząd złożony z członków PIS. Czuję to w kościach i lojalnie przyznaję się do „krakania”, jak to było w przypadku prezydenta Dudusia. Dlaczego tak czuję? Z kilku powodów: po pierwsze Platforma leży. Leży i kwiczy i powstać nie da rady, bo bagno, w którym grzęźnie jest zbyt gęste. Lewica praktycznie nie istnieje. Po ostatnich posunięciach z wystawieniem Mizerii Ogórkowej w wyborach prezydenckich, SLD poległo już na całego. Poza tym ja – osoba jawnie przyznająca się do „lewactwa” ;) na gębę Millera nie mogę patrzeć już od wielu lat. Niech ten człowiek w końcu pokaże jak prawdziwy mężczyzna kończy…

Kiedy pojawił się Palikot byłam jego gorącą zwolenniczką. Głosowałam na niego również w ostatnich wyborach prezydenckich (I tura) choć byłam świadoma, że nie zdobędzie wielu głosów. A teraz widzę również, że i Twój Ruch nie otrzyma nawet wymaganej ilości głosów pod próg wyborczy. Niby pojawiają się jakieś nowe ruchy, bo przecież o to w polityce chodzi. Lata rządów PZPR mamy na szczęście już za sobą, a i demokracja daje nam możliwość zmiany twarzy publicznej co jakiś czas. Partia Razem, tworząca się na lewej stronie polityki to twór nowy, złożony z młodych i prężnych ludzi, ale… no właśnie, to „ale”. Gdybym sama nie zainteresowała się programem tej partii i ich założeniami, byliby dla mnie niewidoczni. Za mało o nich słychać, za mało ich widać i to może być tylko dobry start, zaplecze na przyszłe lata i rozwój tego lewicowego ugrupowania.

Nadzieję widzę także w konglomeracie odłamu SLD i Twojego Ruchu. Mówię tu o Andrzeju Rozenku i Grzegorzu Napieralskim. Jeden wyłamał się spod apodyktycznego władztwa Millera, drugi pożegnał się z Palikotem. Partia Biało-Czerwoni już zbiera żniwo w postaci memów internetowych, wyśmiewających ich logo. Ale to dopiero początek – dajmy im szansę rozwinąć skrzydła.

Kukiz – to jest dopiero ewenement. Dopóki śpiewał „Rodzina słowem silna” i „ZCHN zbliża się” dla mnie był człowiekiem ok. Nie przeszkadzało mi nawet, ze ma problem alkoholowy, bo jego utworów po prostu dobrze się słuchało. Teraz Piersi wykonują jakąś podrzędną, weselną piosneczkę „Bałkanicę”, a Kukiz został antysystemowcem. Tylko co dalej? Zrobić rozpierduchę? Po co? Kukiz mówi, że trzeba naprawić służbę zdrowia, ale jak już nie wie. Mówi, że trzeba zmienić system podatkowy, ale jak – tez nie wie.

Nowoczesna.pl z panem Petru na czele jest dla mnie nie do zakwalifikowania po żadnej stronie politycznej. Centrum? Być może. Jeszcze parę lat temu patrzyłam na mordkę pana P. w telewizorze i myślałam sobie: „jaki to mądry człowiek, on mógłby zostać politykiem, a nie te hordy baranów siedzących na Wiejskiej”. I proszę: mówisz – masz, Petru zaczął bawić się w politykę. Ale tez za wcześnie mówić o jakimkolwiek sukcesie tej partii.

I najważniejszy jak dla mnie aspekt, który pozwoli PISowi na jesieni dojść do władzy – prawica jest ZJEDNOCZONA. Nie ma podziału na Ziobrystów, Gowinowców, oni wszyscy – fanatycy, szarlatani i oszołomy działają razem. W kupie przecież siła i tę siłę pokażą nam na jesieni.

Prezydent elekt Duduś deklarował, że wychodzi z PISu, ale trzeba sobie zadać pytanie: czy PIS wyszedł z Dudy? Za Dudą idą jego pobratymcy i żeby nie być gołosłowną podam kilka nazwisk, na które należałoby uważać: Wipler – tu wiadomo, Michał Królikowski – prawnik, karnista, to on uczestniczył w pracach nad zaostrzeniem ustawy antyaborcyjnej, Królikowski jest członkiem Zespołu Ekspertów Konferencji Episkopatu Polski ds. Bioetycznych, któremu przewodzi arcybiskup Hoser. Jakie zdanie kościelni eksperci mają na temat aborcji czy in vitro, łatwo się domyślić. Krzysztof Szczerski – zwolennik zamachu smoleńskiego oraz człowiek przejawiający opętanie luźnymi stwierdzeniami o wprowadzeniu episkopatu do Sejmu. Piotr Guział – tu wiadomo i Krzysztof Bosak – narodowiec/imprezowicz, bliski współpracownik Artura Zawiszy (kolejnego de facto oszołoma) były prezes Młodzieży Wszechpolskiej.

Po dojściu do władzy PISu będziemy mieli taką jesień średniowiecza, że inkwizycja hiszpańska będzie romantycznym wspomnieniem. Możliwości jest wiele: wprowadzone miesięcznice, rocznice, marsze obrońców krzyża, w TV transmisje z obrad episkopatu, co niedziela pokazy super bohatera Dudy, wykłady Chazana, a w soboty palenie na stosach niewierzących.

Oczywiście demonizuję i ogromnie żartuję ;) Ale kto wie?

Do tego „wspaniałego” teamu brakuje jeszcze Terlikowskiego, Pospieszalskiego i Brauna, od którego na prawo jest tylko ściana.

I tym optymistycznym akcentem od jesieni 2015r będziemy mieli kraj mlekiem, miodem i wodą święconą płynący. Ale może dajmy im się wykazać, może jak nie będą nam włazić do łóżek nie będzie tak źle… ;)

P. S. Znalezione w sieci:

Kupiłem różaniec i obraz z Papieżem, 
Zamknąłem konto na X - Hamsterze. 
Świerszczyki wszystkie powyrzucałem.
Znajomych gejów z Fejsa pognałem. 
Tak jak lewaków i koleżanki, 
które przyznały się do skrobanki. 
Ta co z invitro ma dwójkę dzieci,
Nim skończę pisać - też z hukiem wyleci!
Na TEFAŁENA blokadę włączyłem.
Wszystkie kondomy podziurawiłem. 
Donos złożyłem, tak jakoś z rozmachu,
na kumpla, który śmiał się z Zamachu. 
Bezczelny skurwiel, kutas żałosny,
Bronił Putina i winił sosny. 
Prenumeratę kupiłem Frondy
Jestem gotowy na nowe rządy! 

Tagi: polityka
16:37, sokramka
Link Komentarze (3) »
piątek, 15 maja 2015

Że w poniedziałek, 25 maja b.r. obudzę się w Dudolandzie. Że we wtorek pan Duda, nikomu nieznana marionetka w rękach Jarosława rozpocznie powolny proces destrukcji naszego kraju. 

Boję się, że zostanie wstrzymany rozwój gospodarczy, że zahamowany zostanie rozwój cywilizacyjny, że będziemy powoli odsuwani od Unii Europejskiej, że wolność człowieka zacznie przypominać tę z lat komunizmu.

Boję się obudzić w IV Rzeczpospolitej Kaczej z Pawłowską, Sobecką i Macierewiczem w rolach głównych. 

Nikt nie jest doskonały, nie znam człowieka, który nie popełniłby w życiu żadnego błędu. Nie lubię fanatyzmu i oszołomów. Wole spokój i przewidywalność. Dlatego mimo nazywania nas, przez Jarosława "ludźmi o niskiej inteligencji", w niedzielę 24 maja zagłosuję na Bronka. 

Pomimo tego, że od wielu lat moja głowa skierowana jest w lewą stronę polityki, wolę byle jakie centrum niż skrajną, fanatyczną, zabetonowaną w rozwoju prawicową konserwę. 

21:17, sokramka
Link Komentarze (8) »