Chyba lepiej być samemu, ale z drugiej znów strony kiedy ma się tak liczną rodzinę wciąż coś się dzieje. Nie wiadomo co lepsze aby móc z pełną odpowiedzialnością powiedzieć, że jest się szczęśliwym :-
Liczniki odwiedzin

Wpisy z tagiem: Muzeum Domków dla Lalek

sobota, 25 marca 2017

Pracuję już ponad rok w tej państwowej instytucji i wciąż dziwię się niektórym standardom, ale widać trzeba przywyknąć i stosować powszechnie obowiązujące tu zasady ;-) Otóż kiedy piszemy oficjalne pisma w takim specjalnym panelu komputerowym, oprócz określonych zwrotów do danych osób trzeba też stosować metodę tzw. "lania wody". Źle widziane jest pismo, które zawiera tylko jedno merytoryczne pytanie. Trzeba to rozwłóczyć, najlepiej zaczynając od powstania świata ;-) "W związku z tym, że pada obfity deszcz, i w związku z tym iż nie mam parasola, z konieczności wyjścia na zakupy oraz potrzeby dokonania uzupełnienia pustych półek lodówki, zwracam się z prośbą o wydanie mi płaszcza przeciwdeszczowego, który sprawi, że moje zakupy będą przebiegać komfortowo oraz w atmosferze poczucia bezpieczeństwa" :-D :-D :-D

To oczywiście mój prywatny wymysł na potrzebę wpisu blogowego, ale tak to mniej więcej wygląda. Cóż - instytucja państwowa kieruje się innymi torami myślenia. 

Cały tydzień zapracowałam sobie na weekendowy odpoczynek (po mojemu). Miałam do przygotowania dwa wnioski do jednego zadania. Systematycznie więc od poniedziałku dłubałam w danych uzupełniających i w piątek miałam już spokój. Ale nie ma lekko - czekają na mnie nowe zadania i nowe służbowe zakupy. 

Coś o Mani - moje dziecko już nie chodzi na lekcje gitary. Brzdąka sama u siebie w pokoju, natomiast zaczęła chodzić na zajęcia z pianina...do szkoły. Po lekcjach idzie tam z koleżanką z równoległej klasy i uczy się grać u pani od muzyki. Oczywiście po cichu zadałam sobie pytanie: "jak długo? i czy wytrzyma do końca roku szkolnego?" ;-) 

Mam zamiar również przenieść ją do drugiej grupy z języka angielskiego. Mania płacze przy odrabianiu lekcji i nie może się nadziwić jakim cudem znalazła się w tej "lepszej" poziomem grupie, a nie w tej słabszej. Rozmawiałam już z nauczycielem, który stwierdził, że nie widzi, żeby moja córka odstawała od grupy. On widzi inne dzieci kwalifikujące się do przeniesienia, ale nie Mania. Postanowił porozmawiać z nią na najbliższej lekcji, być może namówi ją, żeby została. Jeśli jednak ona się uprze - wtedy dokonamy przenosin. 

Wczoraj dostaliśmy premie kwartalne. To jest dopiero super sprawa. Pensje niskie, a raz na trzy miechy wpada kasa, która jest prawie połową wynagrodzenia. W końcu będziemy mogli z Szanownym rozpocząć budowę łóżka dla Mani - do tej pory było za zimno - Szanowny uwielbia pracować na dworze. No i sezon rowerowy trzeba już otworzyć! Nie mogę się doczekać. 

Miłego weekendu!

Mały update: w środę byłyśmy z Manią znowu na warsztatach plastycznych. Tematem pracy było wykonanie laleczek z drewnianych spinaczy do bielizny. Pozwolę sobie pokazać nasze dzieła. Ale oczywiście inni też ciężko pracowali i ich prace były jeszcze piękniejsze! 

Laleczka dyskotekowa jest wykonana przez moją córkę, a laleczka panna młoda jest mojego autorstwa :-) 

piątek, 23 września 2016

Ciągniemy warsztaty plastyczne. Mania zachwycona (ja też, oczywiście) mimo tego, że od września program warsztatów wyznaczony jest na miesiąc - jedna rzecz do zrobienia w miesiącu, kiedy komu pasuje. Są cztery tygodnie i cztery dni wyznaczone na spotkanie. My byłyśmy w tym tygodniu w środę.

Tematem był miniaturowy plecaczek/tornisterek do wykonania z filcu oraz ozdobnych tasiemek.

Cóż tu pisać, trzeba pokazać.

Objaśniam: tornisterek ma wymiary 5,5 cm x 4,5 cm. Niebieski jest Mani, pomarańczowy mój ;-) Linijki mają 3,5 cm długości, a długopisiki wykonane są z drutu, z którego zdjęta była izolacja. Ma to imitować końcówkę długopisu ;-) Ten klips wykonany jest z cieniutkiego druciku, który można było dowolnie wyginać, aby stworzył taki właśnie końcowy efekt.

Niesamowicie można się odstresować....

wtorek, 30 sierpnia 2016

Poniedziałki chyba na stałe już będą objęte wizytami w Muzeum Domków dla Lalek ;-) Wczorajszy wieczór również spędziłyśmy z Manią na warsztatach rodzinnych. Tym razem do uszycia był śpiworek dla lalki. Pięknie to mojej córce szło! Igłę sama nawlekała, tylko supełków nie potrafiła robić, ale od tego byłam ja :-)

Jej dzieła plastyczne z warsztatów znajdują się na honorowym miejscu, na półce u niej w pokoju. Jest to też dodatkowa motywacja do utrzymania porządku na półce - musi ją wycierać, żeby rzeczy się nie zakurzyły ;-)

Od września tematyka warsztatów będzie miesięczna. Ale zajęcia będą odbywać się raz w tygodniu, tak więc kto nie zdąży w jednym terminie będzie mógł przyjść sobie w innym. I tak co miesiąc.

Oto śpiworek wykonany rękami mojej dziesięcioletniej córki:

A moje dziergadełka z ostatnich dni prezentują się w taki sposób:

Kurtka jest ze skrawków skórki, rękawy i obłożenie ze zwykłego materiału.

Eksperymentowałam jeszcze z butami. Tym razem wybrałam korek od wina, paseczki skórki i klej butapren :-)

I to by było tyle.A teraz czas wracać do pracy, wnioski czekają ;-)

Miłego!!

wtorek, 23 sierpnia 2016

Przedstawię pisemną relację z wczorajszej wizyty w Muzeum Domków dla Lalek, którą odbyłam wraz z moją Manią. Po obejrzeniu wystawy miałyśmy zarezerwowane miejsce na warsztatach plastycznych, na których wykonywany był miniaturowy latawiec ;-) \

Warsztaty jak już wspominałam we wpisie o walizeczce, odbywają się w Muzeum w każdy poniedziałek wakacji. Tak więc została nam z Manią jeszcze jedna wizyta. Wczoraj było mało osób, zainteresowanie niewielkie. Przed warsztatami postanowiłyśmy zwiedzić salę wystawową, bo to wstyd być tam i TEGO nie zobaczyć.

Brak mi słów, żeby opisać zachwyt w jaki wpadłam. Młoda jakby mniej zachwycona była, ale również podobała jej się sama wystawa. Domki - zabawki z lalkami z różnych epok, przedstawiające różne sytuacje życiowe. Był gabinet weterynarza, był sklep wędliniarski, była apteka, był domek piętrowy, w którym widać było wszystkie pokoje na przestrzał. I te widoczne szczegóły, szczególiki, drobiażdżki przykuwające wzrok... Nawet na poddaszu jednego z domków znajdowały się zwinięte w ruloniki materiały, jakieś bambetle, domowe szpargały :-)

Kocham to Muzeum. Szkoda, że takie małe i eksponatów jest niewiele. Naszą uwagę przykuło też nietypowe wejście na samą salkę muzealną. Drzwi do Narnii - to najlepsze porównanie dla tego zjawiska :-)

Po obejrzeniu wystawy powędrowałyśmy na warsztaty, aby wykonać z patyczków, bibułki i sznureczków muliny mini latawiec. Na Fb na stronie Muzeum powinna pojawić się foto relacja. Już zapisałam nas na następny tydzień, kiedy to będzie szyty (ręcznie!) śpiwór dla lalki. Mania szczęśliwa, a ja tym bardziej. Do tego dowiedziałyśmy się, że na tym warsztaty się nie kończą, że Muzeum planuje nowe spotkania od września, ale w innej oprawie. Też będą skupiać się na samodzielnym wykonywaniu mini rzeczy :-)

Po wyjściu nie mogłyśmy się oprzeć ofercie i kupiłyśmy sobie mini mebelki do samodzielnego złożenia. Dostałyśmy klej Wikol dla wzmocnienia elementów, a ja już mam w głowie projekty pościeli do mini łóżeczka i serwety na szydełku na mini stolik, który Mania wczoraj wieczorem sama złożyła.

wtorek, 19 lipca 2016

W zeszłym tygodniu zapisałam mnie i Małą na warsztaty plastyczne do Muzeum domków dla lalek. O Muzeum dowiedziałam się w tym roku z sieci, a jeszcze pozazdrościłam Bezcielesnej wizyty w tym miejscu.

O warsztatach przeczytałam na FB. Zadzwoniłam w ostatniej chwili, bo ja i Mania zamykałyśmy listę chętnych. Na zajęciach mieliśmy robić walizeczki podróżne z... pudełka po zapałkach. Przy czterech stanowiskach znajdowało się w sumie 9-10 rodzin, nie pamiętam dokładnie. Same baby :-)

Do dyspozycji był kolorowy papier, klej, kolorowe pisaki, szablony według których wycinało się elementy. Zadanie miało być wykonane przez dziecko przy wsparciu rodzica. A już myślałam, że sama wykonam swoją walizeczkę ;-) Ale przecież pudełek po zapałkach w domu pod dostatkiem ;-)

Poniżej prezentuję dzieło mojej córki, która była z siebie dumna jak nigdy! Do tego ukończyłyśmy pracę jako pierwszy zespół, ależ radocha.

Najtrudniej było wykleić środek szufladki walizeczki, ale tym tematem zajęłam się ja, reszta to dzieło Mani. Prawda, że cudne????

Ponieważ córce bardzo się podobało obiecałam jej, że po urlopie zapiszemy się jeszcze raz na warsztaty. Zajęcia trwają do końca wakacji, regularnie w każdy poniedziałek. Bezcielesna, może byście z Wiertką skorzystały???