Chyba lepiej być samemu, ale z drugiej znów strony kiedy ma się tak liczną rodzinę wciąż coś się dzieje. Nie wiadomo co lepsze aby móc z pełną odpowiedzialnością powiedzieć, że jest się szczęśliwym :-
Liczniki odwiedzin

Wpisy z tagiem: muzyka

środa, 01 listopada 2017

Kaleo odkryłam w tym roku dzięki mojej ulubionej stacji radiowej. Ten islandzki zespół podbił moje muzyczne serce kilkoma mocnymi utworami, ale w tym Julius Son śpiewa tak, że włącza mi się wciąż replay. Poza tym ta gitara... moje palce same grają pod stołem "na pusto" ;-) 

Muszę się tym podzielić:


Tagi: muzyka
20:32, sokramka
Link Komentarze (4) »
wtorek, 25 października 2016

Dużo pracy, dużo zajęć, mało czasu, wszystko w biegu, ale tak ma być, ja to lubię. Zasadniczo wpis ma być o mojej córce, która rozwija się jak motyl, szukając nowych zainteresowań i hobby, które ją pochłonie.

Od miesiąca chodzi na zajęcia nauki gry na gitarze. Spotkania są raz w tygodniu w jej szkole, zaraz po zakończeniu godzin lekcyjnych. Początkowo na lekcje zaproszone były wszystkie chętne dzieci i było ich mnóstwo. Pierwsze dwie lekcje były darmowe. Ale kiedy pan prowadzący rozdał umowy do podpisania przez rodziców, liczba dzieci drastycznie się zmieniła. No bo przecież nie ma nic za darmo ;-) Ja zapłaciłam, bo zobaczyłam w Mani siebie. Swoją pierwszą i jedyną gitarę kupiłam sobie z oszczędności od rosjan, kiedy w Warszawie, na stadionie kwitł jeszcze niezły handel ;-) Gry uczyła mnie koleżanka mniej więcej kiedy miałam 16-17 lat. Obgryzałam wtedy pazury i było to niezwykle wygodne, kiedy uczyłam się cisnąć struny do progów. Potem doszły papierochy i tanie piwo. Na podwórku kamienicy, w której mieszkałam, wśród dobrych znajomych i ze swoim pierwszym chłopakiem urządzaliśmy wieczorki muzyczne, które krytykowane były przez sąsiadów. Potem w wieku 21 lat urodziłam Pierworodnego i moje ręce zaczęły obejmować małego chłopca, a nie gryf gitary.

Gitara była przeze mnie malowana, ozdabiana wypalaniem wzorów lutownicą ;-) aż nastał jej kres, kiedy to gryf pękł i z żalem oddałam ją Szanownemu na opał :-(

Mój Syn miłość do gitary poczuł w harcerstwie. Mimo tego, że słoń mu na ucho nadepnął ;-) radził sobie nieźle i nauczył się wygrywać parę drobnych akordów. W zeszłym roku pożyczył od kumpla gitarę, z której ten pierwszy nie korzystał w ogóle i za "opiekę" nad sprzętem pozwolił mojemu Synowi potrzymać ją dłużej ;-) Teraz Mania ćwiczy na niej swoje pierwsze kroki gitarowe. Jest podobno w tym niezła, pan ją chwali i ja mogę się pochwalić, że ma słuch. Nie śpiewa, bo się wstydzi, ale czasem gdzieś tam w tle, słyszę jak nuci cichutko swoje ulubione utwory... Ładnie to robi.

W planach mam kupienie jej używanej, taniej gitary, żeby poczuła to na 100%. Kiedy zobaczę, że zajęcia stają się jej pasją zainwestuję w nowy, dobry sprzęt. Na razie obserwuję jak rośnie mi mała, domowa Lita Ford ;-) Długie blond włosy już ma, gitarę ćwiczy, tylko partnera do śpiewania jej brak :-)

piątek, 17 czerwca 2016

Nie umiem żyć bez muzyki. Podkreślam to wiele razy, że dla mnie stacja radiowa, teledysk, wykonawca, historia utworu ma ogromne znaczenie. Nie umiem jak część ludzi słuchać, aby słuchać. Taki jest mój Szanowny. Jeśli coś mu wpadnie w ucho, jest fajnie, ale przeminie moda na daną piosenkę i szybko o niej zapomina. A ja inaczej. Mam zapełnioną pamięć karty w telefonie mnóstwem pozycji. Wszystkie są pogrupowane: rock, po polsku, instrumentalnie, muzyka z filmów, poważnie, tanecznie (nawet ;-)) Trochę mi przykro, że w temacie nowości z mojej półki muzycznej nie mam z kim dyskutować. Z Szanownym jest kilka płaszczyzn, w których świetnie się dogadujemy, ale akurat muzycznie do siebie nie pasujemy. Muzycznie pasuje do mnie mój Pierworodny. Wyszkoliłam go muzyką puszczaną w aucie he he ;-) ale on nie przywiązuje wagi do szczegółów. Lubi słuchać tego co ja, ale nic ponad to.

Lubię też odgrzebywać nostalgicznie stare przeboje, albo wnikać, wgryzać się co to za utwór w tej reklamie/czołówce programu. Lubię czytać biografie muzyków, ich historie dotarcia na szczyty, lubię też sprawdzać artystę na żywo, co pozwala potwierdzić lub wykluczyć jego talent ;-) Ostatnio bawiłam się w szukanie utworów z dżingli radiowych. Głównie zapamiętanych z programu III. Co do poziomu tej stacji nie będę się wypowiadać, bo najnormalniej w świecie jestem wkurzona co tam sie w tej trójce ostatnio dzieje. Ale mu tu o muzyce.

Kto słuchał LP pr. III ten zapewne poniższy dżingiel rozpozna bez wahania ;-)

Kolejnym znaleziskiem archeologicznym ;-) jest trwający 14 min fenomenalny utwór "Children of Sanchez" Chucka Mangione. W późnych latach 70ych kawałek trwający od 3,40 wykorzystywany był do czołówki programu "Kalejdoskop kino-oko". Utkwiła mi czołówka z powodu wielkiego oka na ekranie w czasie rozpoczynania programu ;-) ale polecam przesłuchać cały utwór. Jest genialny!


Wracając do nowości mamy w tym roku na rynku kolejny, jedenasty album Papryczek. Kto wie - ten wie, a kto nie wie to wspominam Red Hot Chilli Peppers. Przesłuchuję właśnie kawałek po kawałku i.... jak zwykle się nie zawiodłam. Album przewspaniały. A basy w wykonaniu Flea są jak miód na moje serce. Zresztą posłuchajcie sami:

Staram się sobie "umuzyczniać" życie jak tylko mogę, ale czasem się nie da. Mój mąż nie rozumie, kiedy mam słuchawki w uszach i akurat w TEJ chwili nie mogę odpowiedzieć na jego pytanie. Przecież muzyka potrwa mniej więcej trzy minuty i się skończy, może więc poczekać :-P

Wstaję rano - włączam radio, ostatnio się wkurzam, bo w kuchni coś sygnał zanika. Muszę pomyśleć o lepszej antenie ;-) Wracam po pracy - włączam radio.

P.S. Bromm - chciałam Ci podziękować za odkurzenie Berdien Stenberg. W zasadzie dzięki Tobie powstał dzisiejszy wpis :-)

Miłego, muzycznego dnia!!

wtorek, 26 maja 2015

Według Wikipedii to umiejętne połączenie ze sobą dwóch (lub więcej) piosenek w celu osiągnięcia nowej, spójnej kompozycji. Ich autorzy wykorzystują zazwyczaj różne gatunki muzyki, studyjne produkcje. 

Muzykę kocham jak własną matkę ;) a w mashupach zakochałam się kiedy kilka lat temu usłyszałam w radiu ten kawałek:

Moim zdaniem jest rewelacyjnie sklejonym dziełem, którego przyjemnie się słucha. 

Tych "klejonek" w necie można znaleźć mnóstwo. Wystarczy wbić hasło i można posłuchać mashupów pop, rock, balladowych, innych... Bardzo mnie cieszy eksperymentowanie z muzyką, tym bardziej, że słuch mam jeszcze bardzo dobry i nie wszystkie z maschupów wlatują bezproblemowo. 

Ale zdarzają się i takie kwiatki:

I takie też bywają:

Jak ktoś nie lubi rocka może poszukać mashupa pop i dance ;)

Tagi: muzyka
18:27, sokramka
Link Komentarze (2) »
sobota, 02 maja 2015

Nie przypuszczałam, że tak szybko doczekam się wiatru w czterech ścianach z powodu przebywania w nich tylko naszej dwójki. Oczywiście nie narzekam, bo w końcu nie należę do ludzi kochających sie w tłumie ;)

Mania pojechała z koleżanką z ławki do rodziny koleżanki na wieś. Propozycja wyszła od mamy koleżanki albowiem dziewczynki bardzo się lubią i ta druga przyjeżdżała do nas z Manią po szkole. W zasadzie byłam pełna obaw co do chęci wyprawy mojej córki, ale okazało się, że z ochotą pojechała. Przylepiona wiecznie do mojej "spódnicy" nagle poczuła, że bez mamy świat też może być ciekawy. Dzwoniła do mnie tylko dwa razy i przy każdym odbiorze czułam zadowolenie i szczęście. To tylko dobry znak do socjalizacji mojego dziecka. 

Wracają w niedzielę, jak to z majówki. 

Młody zaś, jak to Młody, ma w czasie majówki tysiąc spraw. A to harcerstwo, a to wolontariat, no i zwyczajne spotkania ze znajomymi. Rano wychodzi i wraca wieczorem. Dom więc cały pozostał na te kilka dni dla Szanownego i dla mnie. No i kotów ;) Od wczoraj razem pracujemy. Jest mnóstwo rzeczy do zrobienia, a praca idzie łatwiej jak się ją wykonuje wspólnie. Wieczory też w takim wypadku muszą wyglądać inaczej ;) Jest dobrze...

No i energetyzujący kawałek na dobry humor :)


Tagi: dom muzyka
10:19, sokramka
Link Komentarze (6) »
sobota, 04 kwietnia 2015

I zawsze patrzcie na tę lepszą/radośniejszą/jaśniejszą stronę życia ;)

15:14, sokramka
Link Komentarze (2) »
sobota, 07 marca 2015

No tak. Teraz to się zacznie dla mnie druga młodość :)))))

Teraz to dopiero odetchnę pełną piersią. 

Żart? Być może, ale tego sobie życzę, bo wszystko inne mam - mądre, zdrowe dzieci, kochanego Szanownego, na głowę mi nie kapie i póki co - z głodu nie umieram. 

poniedziałek, 02 marca 2015

Tyle lat skończyłaby dziś moja Mama, gdyby żyła.

Skorzystałam z tego, że moje mopowanie zajmuje mi kilka godzin porannych i po 11.00 wybrałam się na cmentarz. Podejrzewam, że pracując na normalnym etacie, ośmiogodzinnym, nie miałabym takiej szansy. Na miejscu uprzątnęłam nagrobek, zapaliłam znicz. Cmentarz był prawie pusty. Podróż minęła mi na czytaniu książki, pożyczonej od koleżanki z pracy. 

Muszę poszukać jakiegoś specyfiku na granit. Literki wycięte na nagrobku zaczynają zlewać się z kolorem kamienia w jakim są zrobione. Przydałoby się coś, co ten napis rozjaśni. 

Mama lubiła muzykę z szerokiego wachlarza. Jeden z Jej ulubionych utworów:

sobota, 14 lutego 2015

Kiedy włącza mi się "szju" czyli System Zapętlenia Jednego Utworu ;)

Czy wiecie, że wokalista Billy Talent, Ben Kowalewicz ma polskie korzenie? Większość chłopaków z zespołu jest z mojego rocznika :) czyli nie jestem jeszcze taka stara, skoro oni potrafią tak szarpać struny i tworzyć takie utwory.

Nie wiem dlaczego, ale nie lubię słowa "piosenka", wolę "utwór". Piosenka kojarzy mi się z disco polo. 

Tagi: muzyka
18:06, sokramka
Link Komentarze (2) »
wtorek, 10 lutego 2015

To choroba objawiająca się dusznościami w otoczeniu więcej niż dwóch osób. W szczególności osób nielubianych bądź niepożądanych. Częstymi objawami choroby są wkurwy pospolite i fochy zwyczajne, ale to choroba uleczalna, albowiem przeludnienie znika w momencie śmierci osobników, ich wyprowadzki lub zniknięcia z pola widzenia. 

Chorowanie czeka mnie przez najbliższe pół roku. Aplikuję sobie jakieś drobne wspomagacze typu dobry humor, wiadro pozytywnej energii, czy lans intelektualny, ale niestety choroba ma się całkiem nieźle. 

W niedzielę w odwiedziny przyszli rodzice mamusi Pacholęcia. Ok. Przecież to normalne, ale nienormalnym (przynajmniej dla mnie) jest zapraszanie na biesiadę resztę domowników. Przecież okazji do świętowania będzie jeszcze mnóstwo, a poza tym to jeszcze nie ten czas - mamusia i tatuś zaczynają odczuwać skutki nocnych arii operowych Pacholęcia. Dać im spokój i czas na odespanie! 

Przy chorobie dostaję też wysypki i parchów na wątrobie, kiedy pojawia się SS. Babcia również ma prawo odwiedzić wnuczka, ale chyba nie 2-3 razy w tygodniu. Poza tym Mama mnie uczyła, że jak się wchodzi do CZYJEGOŚ domu, to wypadałoby powiedzieć "dzień dobry". Mamusia SS tego chyba nie nauczyła. Wczoraj przyjechała obciąć wnusiowi pazurki. Synowa musiała wyjść po teściową do bramy i zaprosić ją do domu, ale już dziś SS otworzyła sobie bramę sama i do mieszkania też weszła sobie sama, jak do siebie.

Kurwa.

Chyba będę musiała założyć kłódkę na bramę i będę musiała zamykać drzwi na klucz, będąc w nim w środku. Ale co to da? Nigdy tego nie robiłam, a tu proszę - takie zmiany ;) No, ale przecież ja lubię jak się coś dzieje...

Młoda mama od poniedziałku została sama, albowiem Uszak po trzech tygodniach absencji musiał wrócić na stanowisko jedynego żywiciela rodziny. I powiem szczerze - jestem z niego dumna. Daje chłopak radę jak cholera. Spiął poślady i w odstawkę poszły wszystkie pierdalamenty - synuś jest najważniejszy. Tata synusia przewija, karmi, nosi, kąpie, wozi w wózku, a mamusia tylko się doi. Do tego tatuś obsługiwał przybyłą w niedzielę rodzinkę. Urzędowo też się chłopak sprawdza. Jak kiedyś wysłał Okularnicę do załatwienia sprawy to wyszła o 9.00, a wróciła po 20.00. No taki typ.

Znam Byłe i Obecne żony, które dzwonią do siebie z okazji imienin, świąt. Nawet moja cioteczna siostra jest tą drugą i żyje w całkiem dobrej komitywie z tą pierwszą. Znam też takie, które najchętniej powyrywałyby sobie kudły i walczyły w kisielu ;) Miałam się nie zniżać do poziomu plebsu i z tłumokiem w dyskusje nie wchodzić, ale nerw mnie szarpnął od środka jak SS dziś zobaczyłam i zaczęłam głupią gadkę, która skończyła się głupimi przechwałkami pani SS. 

Do dupy z tym...

Taki sobie wspomagacz:


 
1 , 2 , 3