Chyba lepiej być samemu, ale z drugiej znów strony kiedy ma się tak liczną rodzinę wciąż coś się dzieje. Nie wiadomo co lepsze aby móc z pełną odpowiedzialnością powiedzieć, że jest się szczęśliwym :-
Liczniki odwiedzin

Wpisy z tagiem: przyjaźń

czwartek, 06 marca 2014

Jednak „teściochy” nowej mieć nie będę. Pani pojawiła się w ostatnią niedzielę kiedy ja miałam zjazd, Szanowny opowiadał mi co widział i co słyszał. Pani jest również po 70, tak jak dziadek, ale to podobno „babka z klasą”. Nie widzieli się z dziadkiem ponad 50 lat, bo to miłość teścia z młodości. Pani była ponoć w mini spódniczce, futerkiem okryta i podobno nawet nie usiadła u dziadka w pokoju. Zajrzała na chwilę, powiedziała, że jest przejazdem, że spieszy się do koleżanki i tyle ją widzieli. Szanowny potem komentował, że jak pani pewnie zobaczyła ten zasyfiony pokój, obsrane przez latające papużki na wolności drzwi i meble to zwątpiła. Ale prawda jest taka, że nie wiemy czy rzeczywistym powodem krótkiej wizyty była owa „przejazdowość”. W każdym razie dziadek nie ustępuje i wciąż dzwoni do swojej love, dziś obudził mnie gadką o 3.00 w nocy.

W robocie sajgon. Zapierdzielam na mopie ze zdwojoną siłą, bo kończą się remonty i oddają po kolei służbowe pomieszczenia. Ja się wykończę. Do tego wlazłam w poniedziałek w dawno nie używany korytarz z łazienkami na końcu, jak weszłam tak szybko stamtąd wyszłam, taki syf. Pomyślałam sobie, że chyba szpachelką będę ten brud poremontowy zdzierać. Zabierałam się do tego jak pies do jeża, ale w końcu doprowadziłam je do stanu używalności.

Do napisania mam referat z prawa zobowiązań. Temat wybrałam sobie sama: „Odpowiedzialność deliktowa, a odpowiedzialność kontraktowa – różnice”. Muszę wybrać się do czytelni, bo jedną publikację pożyczyła mi zaprzyjaźniona kumpela, ale to za mało. Wikipedia to nie źródło do pisania referatów.

Próbuję uczyć się swojego piekarnika. Wczoraj upiekłam szarlotkę, ale już wiem, że powinnam nastawić inną temperaturę, bo niedopieczony klapcioch mi wyszedł. Klapciochem podzieliłam się z Bratem i z kolejna zaprzyjaźnioną kumpelą, która potrzebowała się wygadać. Ja też czasem tego potrzebuję, dlatego doskonale rozumiałam ten motyw.

Nie umiem żadnej z moich „koleżanek” nazwać „przyjaciółką”. Nie znam się na przyjaźni między koleżeńskiej. Znam się na przyjaźni matka – córka. Nie wiem kogo można już nazwać przyjacielem, kogo kumplem, a kogo tylko koleżanką, czy znajomą. Mam ewidentnie problem z nazewnictwem osób znajdujących się w moim otoczeniu. Czy ktoś, kogo znam, powiedzmy pół roku, a jest dla mnie życzliwy, może być nazwany przyjacielem? Czy może przyjaciółką będzie ta, którą znam od ponad 15 lat, widujemy się, wydzwaniamy, ale kiedy przychodzi co do czego ona nie jest w stanie nigdy mnie pocieszyć, wesprzeć… Być może życie wypaczyło mi spojrzenie na świat osób obcych, dając mi taką matkę, która zastąpiła mi szeregi przyjaciół fałszywych, którzy mogliby nawarstwić i tak ogrom młodzieżowych problemów. Choć w pewnym sensie takie „przyjaciółkowanie” z koleżanką z klasy na pewno jest inne niż samemu czy z mamą.

Ech, odbiegłam od zbiorowej relacji, zostawmy te przyjaźnie na później – musze pilnować ognia w kozie. Sezon grzewczy jeszcze trwa i póki jest czym, trzeba dom ocieplać ;)

 

sobota, 23 czerwca 2012

Prawdziwych Przyjaciół, a nie takich, którzy się za nich uważają. Wczorajszy giga dół powstał z rana, kiedy odbierałam swój nowy dowód osobisty. Paradoks? Śmieszne. Wracając piechotą z Urzędu postanowiłam wysłać smsy do osób, którym ufam, ze mi źle, tak po prostu. Nie zawiodłam się, wszyscy odpisali. To było takie budujące, że popłakałam na leśnej ścieżce.

Jest wiele różnych imion, Kaś, Marków, Zoś i Krzyśków jest mnóstwo, a ksywkę każdy ma jedyną, niepowtarzalną. Pozwolę sobie zatem podziękować moim Przyjaciołom imiennie:

1.    Dziękuję przede wszystkim Ali, która namówiła mnie do blogowania i zawsze służy dobrym, pocieszającym  słowem.

2.    Dziękuję Bożence, która jak mało kto o depresji wie najlepiej i jest dla mnie jak matka.

3.    Dziękuję Ani, która będąc blisko naszych problemów nie zniechęca się do rozmów ze mną, jest cierpliwa i pomocna.

4.    Dziękuję Edytce, która mimo zapracowania i dzielących nas kilometrów jednak o mnie pamięta.

5.    Dziękuję Wioli, która mimo niezrozumiałości wielu moich problemów zawsze potrafi być strażnikiem dobrego słowa.

6.    A ostatnie, najważniejsze podziękowania niech lecą do mojego Brata. Diabeł z niego jest i robi czasem głupstwa, ale na nikogo tak nie mogę liczyć jak na niego. Kocham Cię Braciszku!

Dzisiejszy dzień zapowiada się bardziej pozytywnie ponieważ wybieram się na rozładowanie negatywnych doznań. Zostawiam za sobą cały bałagan i idę do ludzi. I niech cholera weźmie te wszystkie kłopoty – dziś ja jestem najważniejsza!

 

 

Tagi: przyjaźń
08:14, sokramka
Link Dodaj komentarz »